Niebywała sytuacja, drżeli do ostatniej sekundy. Wikłacz dokonał niemożliwego

Jakub Wikłacz powrócił do oktagonu podczas gali UFC w Apex w Las Vegas. Polak wystąpił w starciu z doświadczonym Muinem Gafurovem w limicie wagi koguciej. Limit ten jednak był bardzo umownym terminem, gdyż rywal naszego zawodnika przekroczył go o… prawie 2,5 kilograma, co w przypadku wagi koguciej (61 kg) jest absurdalnym brakiem szacunku. Z racji wykroczenia, z gaży Tadżyka powędrowało tym samym 25 proc. na konto Biało-Czerwonego.
Mimo wszystko był to kolejny krok Wikłacza na ścieżce budowania kariery w największej organizacji MMA na świecie, po debiutanckim zwycięstwie nad Patchy Mixem w październiku 2025 r.
Gafurov jest znany ze swojego wszechstronnego stylu walki łączącego elementy zapasów, BJJ i mocnych uderzeń. Przed starciem z Polakiem “Tajik” był faworytem na papierze, a analizy ekspertów stawiały go nieznacznie wyżej w zestawieniu. Jednak walki zawodnika z Azji w UFC nie zawsze kończyły się zwycięstwami. Spośród czterech, wygrał dwie.
Dla olsztynianina walka z Tadżykiem była nie tylko kolejnym sprawdzianem umiejętności, ale również momentem, w którym mógł potwierdzić, że jego przejście z KSW do UFC nie było tylko jednorazowym epizodem. Polak wielokrotnie podkreślał, że chce nie tylko rywalizować w największej lidze na świecie, lecz także szybko wspiąć się w rankingu dywizji koguciej.
Gafurov wychodził do klatki w asyście byłego mistrza UFC, Meraba Dvalishvilego. Ostatecznie panowie stanęli w klatce i rozpoczęła się batalia. Wikłacz trafił prawym już w pierwszych sekundach, a pod Tadżykiem ugięły się nogi. Polak nie przypalił się jednak i pozostawał czujny. “Tajik” dobrze pracował w bliskim dystansie, nasz zawodnik wykazywał się wysoką koncentracją i czekał na swoje szanse.
Rozpoczęcie drugiej odsłony było niesamowite w wykonaniu Polaka, od razu trafił latającym kopnięciem w splot słoneczny, a później w parterze kontrolował rywala, obijając go mocnymi łokciami i kolanami z pozycji bocznej. Bój podniósł się jednak do stójki, Gafurov po chwili sprowadził Biało-Czerwonego, ale ten wspaniale przetoczył oponenta i znalazł się w dosiadzie, w którym to szukał poddania trójkątem. W końcu zaszedł za plecy i mając 30 sekund pracował nad skończeniem. Niestety nie udało się i nadszedł czas na trzecią rundę.
Na początku starcia Wikłacz zaczął ponownie kopnięciem z wyskoku, ale tym razem Tadżyk był na to przygotowany. Olsztynianin nie był już tak ruchliwy jak w poprzedniej rundzie, ale rywal również nie wykazywał się świetną kondycją. Mimo to Gafurov po chwili był bardziej aktywny i dyktował tempo walki. Do zwycięstwa brakowało Polakowi zaakcentowania i przeniesienia rywalizacji do parteru. W ostatnich 20 sekundach Polak poszedł po poddanie i wykonał skończenie w ostatniej sekundzie!
Sędziowie musieli sprawdzić jeszcze, czy najpierw Tadżyk odklepał, czy wybrzmiał gong. Ostatecznie poddanie było szybsze i Jakub Wikłacz sięgnął po drugie zwycięstwo w karierze w organizacji UFC.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas




