Nowe oblicze Igi Świątek, rywalka nie dowierzała! Nagle pojawił się problem

Pierwszy mecz polskiej faworytki w Paryżu nie okazał się tak łatwy, jak wskazywał na to wynik. Ale jednocześnie przyniósł dobrą, ofensywną grę Igi Świątek przeciwko rywalce, której zabrakło doświadczenia na tak wysokim poziomie. W drugiej rundzie trzecia rakieta świata znów zmierzyła się z rywalką, z którą nigdy wcześniej nie grała.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Okazało się, że przeciwniczką dla Świątek została Sara Bejlek, 20-latka z Czech, która kilka miesięcy temu osiągnęła największy sukces w swojej karierze, wygrywając turniej w Abu Zabi. Co więcej, mowa o tenisistce leworęcznej, co zawsze może przysporzyć nieco kłopotów.
I znów czterokrotna mistrzyni paryskiego turnieju musiała wyjść na kort w samo południe, w potężnym upale. Temperatury w Paryżu są rekordowe, a na początku spotkania sięgały już 30 stopni Celsjusza. Warunki są jednak równe dla wszystkich i pozostawało mieć nadzieję, że Polka poradzi sobie z nimi tak, jak w pierwszej rundzie.
Piorunujący start Igi Świątek w Paryżu!
Pierwsze gemy mogły dawać polskim kibicom spore powody do optymizmu. Od razu widać było, że Sara Bejlek gra na znacznie wyższym poziomie, niż Emerson Jones w pierwszej rundzie, i jest w stanie zaskoczyć Polkę dużo lepszym przygotowaniem do wymian. Ale Iga Świątek była na to doskonale przygotowana.
Choć po szybkim przełamaniu w wykonaniu trzeciej rakiety świata Czeszka zdołała odpowiedzieć w ten sam sposób, był to jedynie pojedynczy moment do radości w ciągu całego seta. Panie angażowały się w długie wymiany, ale w zdecydowanej większości to nasza reprezentantka była górą.
Gdy pojawiła się piłka setowa, wydawało się, że za moment szybko uda jej się zamknąć pierwszego seta. Ale w kluczowym momencie popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu, przez co to Bejlek mogła cieszyć się z drugiego przełamania. Kolejne piłki setowe na szczęście nadeszły błyskawicznie i pomimo słabej skuteczności Świątek w końcówce pierwszej partii udało się ją zamknąć wynikiem 6:2.
Jeśli chodzi o pozytywy, to na pewno można było cieszyć się z większej niż zwykle różnorodności w grze Polki. Choć nie przyzwyczaiła nas do częstych prób zagrywania skrótów, tym razem od nich nie stroniła. Sara Bejlek wiele razy wyglądała na zaskoczoną nietypowym zagraniem ze strony przeciwniczki.
Niepokojący kłopot u Igi Świątek. Musi go poprawić
Drop shoty potrafiły przynieść Świątek nawet dwa punkty z rzędu, a wydarzenia z początku drugiego seta mogły zaskoczyć kibiców. Polka zmusiła Bejlek do długiej gry w defensywie, rozgrywając najdłuższego gema w całym meczu. Ten moment jakby podłamał nadzieję Czeszki, bo gdy nie zdołała przełamać oponentki, wydawało się, że straciła wiarę w siebie.
Skracanie gry należało pochwalić, za to nie można było być zadowolonym z tego, jak wyglądał serwis Świątek. Popełniła kilka podwójnych błędów i wyglądało to tak, jakby pewniej czuła się, grając na returnie. Dość powiedzieć, że spośród pięciu gemów wygranych przez Bejlek wywalczyła zaledwie jeden przy własnym podaniu.
Poprawa tego elementu gry będzie kluczowym aspektem przygotowań do hitowego meczu trzeciej rundy. W nim Świątek zagra albo z Jeleną Ostapenko, z którą nie wygrała nigdy wcześniej, albo z Magdą Linette, która była z nią w Miami. Jeśli jakość serwisu pójdzie do góry, na kortach Rolanda Garrosa czeka nas absolutne widowisko!
Iga Świątek — Sara Bejlek 6:2, 6:3




