Bajka trwa. Maja Chwalińska dalej podbija Roland Garros

Maja Chwalińska zagrała w poniedziałek po raz siódmy w sezonie na kortach Rolanda Garrosa. Rewelacyjna przygoda rozpoczęła się trzema rundami w kwalifikacjach, a po rozegraniu kolejnych trzech w turnieju głównym Chwalińska została jedyną Polką w drugim tygodniu. Rozpędzona rewelacja zadebiutowała na głównej arenie – korcie Philippe’a-Chatriera, a jej przeciwniczką była Diane Parry.
Francuzka mogła oczywiście liczyć na większe wsparcie z trybun. Także ona, notowana na 92. miejscu w rankingu WTA, pozytywnie zaskakiwała. W poprzednim meczu eliminowała Amandę Anisimovą i tak samo jak Maja Chwalińska po pierwsze debiutowała w czwartej rundzie turnieju wielkoszlemowego, a po drugie chciała cały czas poprawiać życiowe osiągnięcie.
Po wygraniu losowaniu Maja Chwalińska wybrała serwis i w pierwszym gemie obroniła podanie. Urodzona w Nicei, ale mieszkająca w Paryżu tenisistka nie zdominowała Polki, choć na kortach Rolanda Garrosa czuje się jak w domu. Obie zawodniczki zgodnie zwyciężały w gemach serwisowych i po pół godzinie grania było 3:3.
ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?
Pierwszej szansy na przełamanie nie wykorzystała Maja Chwalińska, nie wykorzystała również drugiej, ale już trzecią w gemie na 5:3 – tak. Polka odebrała serwis przeciwniczce w najlepszym możliwym momencie, a następnie po profesorsku zakończyła seta w gemie serwisowym na 6:3. Sytuacja wyglądała dobrze – Maja Chwalińska zachowywała stoicki spokój, a gospodyni, razem z jej kibicami, zaczęła frustrować się.
Diane Parry schowała się w szatni przed drugim setem, co wyzwoliło w niej dużo agresji. Teraz to ona uciekała, wygrywając przy własnych serwisach. W czwartym gemie Francuzka nie wykorzystała jedynego w meczu break pointa, co było małym alarmem dla polskiej rewelacji. I najtrudniejszym momentem meczu.
Maja Chwalińska podeszła do ostrzeżenia poważnie i od razu skontrowała. W gemie na 3:2 było pierwsze przełamanie w drugim secie i od razu inicjatywa przeszła na stronę zawodniczki z Dąbrowy Górniczej. W kolejnej rundce na 4:2 Polka nawet nie oddała piłki, więc droga do ćwierćfinału była otwarta.
Diane Parry szukała ratunku przed przebiegłą, pełną wirtuozerii grą przeciwniczki, ale nie znalazła jej na trybunach. Francuzka miała wszystkiego serdecznie dość, a Maja Chwalińska zapewniła sobie awans do ćwierćfinału wygraną 6:2.
Na zwyciężczynię tego meczu czekała już w ćwierćfinale Anna Kalinska po wyeliminowaniu Anastazji Potapowej. Maja Chwalińska zagra z Rosjanką o półfinał.
Roland Garros:
IV runda gry pojedynczej:
Maja Chwalińska (Polska) – Diane Parry (Francja) 6:3, 6:2



