Wielki powrót Roberta Lewandowskiego? To byłby prawdziwy hit!

Bayern szukał alternatywy na wypadek, gdyby Harry Kane lub Luis Díaz wypadli z gry. Monachijczycy mieli już kandydata, ale teraz FC Barcelona sprzątnęła go niemieckiemu rekordziście sprzed nosa. Ta sytuacja jest naprawdę zaskakująca i wcale nie musi być niekorzystna.
Czy można pogratulować Bayernowi braku transferu? Anthony Gordon nie przeszedł z Newcastle do Monachium, tylko do Barcelony. I to nie dlatego, że napastnik woli morze od gór czy bardziej odpowiada mu trener Hansi Flick zamiast Vincenta Kompany’ego. Powód jest tak prozaiczny, jak większość spraw w futbolu. Światem piłki rządzą pieniądze.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Barcelona zapłaci żądane ok. 80 mln euro. Bayern postawił granicę na 60 mln. To i tak sporo, chyba nawet za dużo jak na zawodnika rezerwowego. Gordon znalazł się u Tuchela w kadrze na mundial, ale w Premier League ostatnio nie zachwycał — sześć goli w 26 meczach to nie rzuca na kolana.
W Bayernie i tak miał grać tylko wtedy, gdyby kontuzji doznali Harry Kane lub Luis Díaz. Gordona ominie więc tytuł najdroższego dżokera ligi. A mistrz Niemiec zaoszczędził sporo pieniędzy. Można powiedzieć — nie doszło do transakcji, na której obie strony zyskały.
Max Eberl miał w tym wszystkim trochę szczęścia: jego przełożeni Hoeneß i Rummenigge, zwykle bardzo krytyczni, nie mogą mu zarzucić niepowodzenia. To oni sami ustalili limit 60 mln euro. Eberl na to nie miał wpływu.
Robert Lewandowski wróci do Bayernu?
Najbardziej zdumiewające w całej sprawie Gordona jest to, jakim cudem Barcelonę stać na tego zawodnika? A chcą jeszcze dołożyć Juliána Álvareza z Atlético Madryt, za “skromne” 100 mln euro.
Mikołaj Barbanell / newspix.pl
Robert Lewandowski
Tymczasem według oficjalnego raportu finansowego klub na 2025 r. miał jeszcze 469 mln euro długu. Miliard euro z kawałkiem na przebudowę Camp Nou nawet nie jest tu wliczony. Wśród europejskich gigantów Barcelona ma z pewnością najgorszą sytuację finansową. A mimo to lekką ręką wydaje kolejne miliony.
Żeby choć trochę załatać dziurę w budżecie, pozwalają odejść takim graczom jak Robert Lewandowski. Chwila, Lewandowski?! Jest do wzięcia za darmo, ma 37 lat, trzyma się świetnie, dobrze czuł się w Monachium i w tym wieku pewnie bez problemu zaakceptowałby rolę rezerwowego. Lewandowski jako zmiennik dla Kane’a?
Drodzy działacze Bayernu, jeśli bylibyście zainteresowani — tę podpowiedź daję za darmo. A to rzadkość w tej branży.
A skoro już o gratisach nie mowa: liga w 2025 r. wypłaciła niemal 250 mln euro (!) prowizji dla agentów piłkarskich. Ranking opłat pokrywa się dokładnie z tabelą Bundesligi: Bayern (51,195 mln euro) przed Dortmundem (36,632 mln) i Lipskiem (35,216 mln).
Na czwartym miejscu Frankfurt (24,095 mln) — niestety tylko w kategorii wydatków na pośredników. Sportowo sezon im się nie udał. Ups! Wydane pieniądze nie przełożyły się na wyniki. Zaowocowało to pożegnaniem z Ligą Mistrzów.
Finał tych rozgrywek odbył się przecież w sobotę o 18:00. Czy to nie była świetna godzina rozpoczęcia meczu? Piłka nożna wczesnym wieczorem, a nie do późnej nocy. Dzieci mogą obejrzeć. Po meczu można jeszcze coś zrobić. Dawniej finał Pucharu Niemiec też startował o 18:00.
Drogi DFB, najwyższy czas, by do tego wrócić. Miliony kibiców będą wdzięczne.




