Taka pułapka czeka na Maję Chwalińską. To konsekwencje sukcesu w Roland Garros

24-latka robi furorę w Roland Garros. Tenisistka, która do drabinki głównej turnieju dostała się poprzez kwalifikacje, zagra w sobotę w finale! Jej rywalką będzie Mirra Andriejewa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Nikt nie spodziewał się tak nagłego wystrzału talentu Chwalińskiej, która do tej pory nie miała żadnego poważnego sponsora. Świadczy o tym m.in. fakt, że Polka gra w różnych strojach, a na tym poziomie tenisistki mają już podpisane umowy z markami sportowymi.
Jednak wielki sukces zmieni wszystko. Według Instytutu Monitorowania Mediów wartość publikacji o Chwalińskiej wyceniono na aż 68 mln zł. Wojciech Kardyś, znany specjalista od wizerunku, w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet przyznaje jednak, że na ten moment trudno określić konkretną wartość wizerunku polskiej tenisistki.
— Z wizerunkiem jest tak, że ktoś jest wart tyle, ile ktoś jest w stanie zapłacić. Wszystko inne to jest trochę wróżenie z fusów. Ten sukces w ostatnich dniach podwyższył ogromnie skalę jej rozpoznawalności. W mojej opinii jest jeszcze troszkę za wcześnie na konkretną wycenę wizerunku, bo teraz jest jeszcze gigantyczny szum medialny. Wszyscy rozmawiają o Mai, więc to się musi unormować. Przypominam, że ona dopiero co wypłynęła. Jeżeli ona wygra, to ja bym ją porównał do Emmy Raducanu, która jako 19-latka zwyciężyła US Open. Też była kimś, o kim nikt nie słyszał. Błyskawicznie podpisała kontrakt z Nike, a oferty kontraktów zaczęły się sypać, ale potem już tego sukcesu nie powtórzyła — opowiada.
— W przypadku Mai jestem przekonany, że teraz zaczynają się negocjacje, kto będzie jej głównym sponsorem i w czym zagra w finale. Życzę jej zwycięstwa, ale na jakieś konkretne wyceny musimy poczekać, na to, co się wydarzy w finale i jakie będą reakcje — stwierdza.
PSNEWZ/SIPA/SIPA/East News / East News
Maja Chwalińska
— Obecnie wszystkie wyceny robione są emocjonalnie, a w marketingu emocje to największy wróg. Trzeba podchodzić do tego z chłodną głową. Maja wchodzi teraz w tym momencie do pierwszej ligi. Teraz wszyscy będą o niej rozmawiać. Ona będzie naszym towarem eksportowym — zwraca uwagę.
Kardyś w rozmowie odnosi się również do możliwej wartości umów, które mogą spływać do Chwalińskiej. Stwierdza, że jeśli chodzi o jakąś popularną markę odzieżową, w której strojach mogłaby Polka grać, to mowa tu o gigantycznych pieniądzach.
— My tu nie rozmawiamy o setkach tysięcy. Raczej o milionach. Chodzi przecież o finalistkę jednego z najważniejszych turniejów w tenisie. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest ekspozycja — stwierdza.
Rola Igi Świątek może być kluczowa
Co ciekawe, Kardyś podkreśla, że ważna w rozwoju biznesowym Chwalińskiej może okazać się Iga Świątek. Tenisistki mają tyle samo lat, długo się znają i są przyjaciółkami. Specjalista uważa, że sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych powinna pomóc Chwalińskiej odnaleźć się w tej sytuacji, bo sama kilka lat temu była w podobnej.
— Maja była w takiej sytuacji, że musiała walczyć o każdą złotówkę. To już się skończyło i teraz wchodzi w ten poważny biznes. Wielokrotnie chwaliłem Świątek, jak ona dobiera partnerów. Mam nadzieję, że Iga pomoże swojej przyjaciółce, żeby nie zachłysnęła się swoim sukcesem i nie podpisała umów, których może później żałować, bo propozycji na pewno nie będzie brakować — przewiduje.
— Z tego, co wiem, ona ma bardzo mądrego menadżera, więc mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Teraz jest bardzo istotne, żeby nie podpisywać wszystkiego na hura. Tylko budować wizerunek wokół marek premium, bo tenis jest premium. Tak jak zrobiła to Iga Świątek i doskonale jej to zagrało — mówi Kardyś.
Robert Prange/Getty Images / Getty Images
Maja Chwalińska, Iga Świątek
Jednocześnie stwierdza wprost, że Świątek nie może traktować teraz swojej przyjaciółki jako rywalki. Paradoksalnie sukces Chwalińskiej może też pozytywnie wpłynąć na trzecią rakietę świata.
— Sukces Chwalińskiej nie powinien negatywnie wpłynąć na zainteresowanie sponsorów Świątek. Obydwie są z Polski, obydwie są lubiane. Pamiętajmy, że Świątek jest niewątpliwie daleko przed Mają, która dopiero zaczyna, a Iga wygrała kilka turniejów wielkoszlemowych, więc nie może jej traktować jako konkurentki. Proszę sobie wyobrazić, co będzie się działo w Polsce, kiedy Iga trafi w jakimś półfinale czy w finale na Maję. To będzie wielkie święto narodowe w Polsce. Nie wydaje mi się, żeby to źle wpłynęło na Igę. Wręcz przeciwnie, w mojej opinii to jest dobra sytuacja dla Świątek, ponieważ zwiększy się zainteresowanie samym tenisem w naszym kraju, a im większe zainteresowanie tenisem, tym więcej ludzi będzie go oglądać, tym większe kontrakty reklamowe — ocenia.
Finał Roland Garros pomiędzy Mają Chwalińską a Mirrą Andriejewą już w sobotę, 6 czerwca o godz. 15.00. Relację z tego starcia będzie można śledzić na stronie Przeglądu Sportowego Onet.




