Co tam się działo?! Kompletne załamanie Igi Świątek w Australian Open i wielki zwrot

Świątek i Kalinska do tej pory rywalizowały ze sobą trzykrotnie. W ubiegłym roku dwukrotnie lepsza była Raszynianka, a w sezonie 2024 Rosjanka sprawiła olbrzymią niespodziankę w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju, pokonując naszą reprezentantkę 6:4, 6:4.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Rozstawiona z numerem 31. Kalinska przebrnęła przez pierwsze dwie rundy tegorocznego AO bez większych kłopotów. W pierwszej rundzie ograła Sonay Kartal, a w drugiej Julię Grabher, nie tracąc w obu meczach choćby seta. Polka również wygrała dwa pierwsze pojedynki do zera, ale o ile starcie z Marie Bouzkovą było bezproblemowe, o tyle start imprezy i potyczka z Yue Yuan, okazał się dla 24-latki poważnym sprawdzianem.
W opinii większości ekspertów prawdziwy test czekał Świątek jednak dopiero teraz, gdy po drugiej stronie siatki stanęła 27-latka z Moskwy. Polka świadoma tego zagrożenia wyszła na kort niezwykle skoncentrowana i rozegrała najlepszego gema w całym turnieju kompletnie dominując nad rywalką i nie oddając jej nawet jednego punktu.
Popis w pierwszym secie. To była Iga Świątek w najlepszym wydaniu
W drugiej partii Kalinska wyszła na prowadzenie 40:15, ale nie potrafiła przypieczętować triumfu i pozwoliła naszej tenisistce wypracować sobie break pointa. Z tego prezentu podopieczna Wima Fissette’a skorzystała od razu, uzyskując przełamanie. Chwilę później powiększyła natomiast dystans na 3:0. Rosjanka była w stanie zareagować gemem wygranym do zera, ale świetnie prezentująca się Polka na więcej już nie pozwoliła.
Wiceliderka rankingu WTA najpierw ekspresowo odzyskała trzy gemy przewagi, a następnie po raz kolejny przełamała bezradną przeciwniczkę, wychodząc na prowadzenie 5:1. Krótko po tym przy swoim serwisie potwierdziła doskonałą dyspozycję, zamykając seta wygraną 6:1 — po rywalizacji trwającej zaledwie 24 minuty.
Przed rozpoczęciem drugiej odsłony spotkania Kalinska poprosiła o pomoc medyczną. Po krótkiej przerwie wróciła na kort i szybko zaznaczyła swoją obecność. Rosjanka najpierw utrzymała własne podanie, a chwilę później wywalczyła dwa break pointy. Ta sytuacja wyraźnie podirytowała Świątek. Raszynianka bezradnie rozłożyła ręce, a z jej ust wyrwało się przekleństwo. Niedługo później straciła serwis.
Załamanie Igi Świątek. Wszystko nagle się odwróciło. A potem ten trzeci set
Co prawda błyskawicznie odrobiła stratę, ale niemal natychmiast ponownie oddała podanie. W kolejnym gemie znów miała okazję do przełamania, jednak tym razem nie potrafiła jej wykorzystać. Tenisistka z Moskwy obroniła trzy break pointy i odskoczyła na 4:1, a krótko po tym poszła za ciosem — przełamała wiceliderkę rankingu do zera, po czym pewnie wygrała serwis, pieczętując triumf 6:1. Statystyki drugiego seta były dla Polki bezlitosne.
Zanim rozpoczęła się decydująca batalia przerwę medyczną wywołała Świątek. Wszystko z powodu odcisków na dłoni. To nie przeszkodziło jednak naszej zawodnicze kapitalnie wejść w trzeciego seta i szybko wyjść na prowadzenie 2:0. Po przełamaniu w drugim gemie Polka zacisnęła pięść, spojrzała w stronę swojego boksu i wykrzyknęła głośno: “jazda”.
To dodało rozpędu 24-latce, która po niespełna 25 minutach wygrywała już… 5:0, mając na koncie podwójne przełamanie. Rosjanka próbowała jeszcze odpowiedzieć i ostatecznie uniknęła porażki do zera, ale nic więcej zrobić już nie mogła. Mimo że miała trzy break pointy i szansę na odrobienie części strat, to po godzinie i 41 minutach walki Świątek mogła cieszyć się z awansu do czwartej rundy tegorocznych zawodów.
O ćwierćfinał Australian Open 2025 zagra z ze sklasyfikowaną na 168. miejscu w rankingu Maddison Inglis. Australijka miała zmierzyć się z Naomi Osaką tuż po zakończeniu spotkania Świątek z Kalinską, ale Japonka nieoczekiwanie wycofała się z turnieju.




