Wymarzony powrót Igi Świątek do Paryża! 17-latka była bezradna. Ale reakcja

Polka nie mogła wymarzyć sobie lepszej rywalki na początek rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa. Dla Igi Świątek to pierwsze starcie o stawkę od półfinału w Rzymie, gdzie pomimo porażki poradziła sobie imponująco. Pierwszą oponentką na start turnieju w Paryżu okazała się zajmująca 136. miejsce w rankingu WTA Emerson Jones.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
17-latka budzi duże nadzieje w rodzimej Australii, kilkanaście miesięcy temu uchodziła za jedną z najlepszych juniorek świata, ale na poziomie seniorskim wciąż czeka na swój pierwszy imponujący wynik. Do tej pory radziła sobie wyśmienicie przede wszystkim na poziomie ITF, co dało jej miejsce w pierwszej połowie drugiej setki rankingu. Ale na mączce faworytka mogła być tylko jedna.
Świątek w Paryżu wygrywała aż czterokrotnie, doskonale radzi sobie na kortach ziemnych i nawet w sezonie, który uchodził za “kryzysowy”, zobaczyliśmy ją tu aż w półfinale. Dzisiejszy mecz miał być prawdziwym sprawdzianem pokazującym kibicom, w jakiej formie jest polska faworytka.
Początek Igi Świątek? Jak ze snów!
Dwa pierwsze gemy zasłużyły na ocenę celującą. Świątek wygrała wszystkie osiem punktów i w pełni zdominowała początek spotkania. Chwilę później nastolatka z Australii doszła do głosu i zaskoczyła publiczność w Paryżu walecznością na najwyższym poziomie, odrabiając stratę przełamania.
I gdy już wydawało się, że Jones będzie w stanie postraszyć starszą rywalkę, Polka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Wygrała cztery gemy z rzędu od stanu 2:1 i wyszła na komfortowe prowadzenie 6:1, stawiając tym samym wielki krok w stronę awansu do drugiej rundy. Poza gemem dającym Australijce przełamanie Świątek była niepowstrzymana, “zamęczając” swoją oponentkę długimi wymianami.
Przerwa medyczna dla czterokrotnej mistrzyni Rolanda Garrosa mogła nieco zmartwić polskich kibiców, ale fizjoterapeutka jedynie zakleiła plastrami palce Igi Świątek. Wszystko wskazywało na to, że powodem interwencji są “jedynie” odciski. A po powrocie do gry w drugim secie nasza reprezentantka znów grała genialnie.
Trzy pierwsze gemy przebiegały pod dyktando Świątek, która napędzona serią zdobytych punktów na koniec pierwszego seta wygrała kolejne trzy gemy. W tym momencie sytuacja Emerson Jones była już naprawdę trudna, i znów zupełnie z niczego 17-latka zdołała przełamać podanie Polki, zmniejszając nieco straty. Ale od tego momentu do sukcesu była daleka droga.
I choć Australijka ugrała dwa gemy z rzędu, to było to stanowczo za mało, by odpowiedzieć na ofensywny styl gry Igi Świątek. Polka po utracie jednego przełamania znów weszła na najwyższy poziom i bardzo pewnie ograła Emerson Jones, nie dając jej choćby nadziei na odrobienie strat. Nie licząc krótkiej serii błędów w drugim secie w grze Polki zgadzało się praktycznie wszystko, a 17-latka nie była w stanie dotrzymać tempa wielkiej faworytce.
Iga Świątek — Emerson Jones 6:1, 6:2




