6:0, Maja Chwalińska eliminuje drugą gwiazdę! Życiowy sukces w Roland Garros

Po takim przebiegu meczu z mistrzynią olimpijską polscy kibice mogli tylko zacierać ręce na myśl o tym, co Maja Chwalińska pokaże w meczu z Elise Mertens. Belgijka to tenisowa definicja solidności na korcie, rewelacyjna deblistka, która potrafi dołożyć do tego bardzo przyzwoite wyniki w singlu. To ona była faworytką, a Polka mogła powalczyć jedynie o kolejną niespodziankę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tuż po tym, jak obie panie wyszły na kort, można było nieco zaniepokoić się mocno zabandażowaną nogą reprezentantki Polski, ale szybko okazało się, że nie będzie jej to aż tak bardzo przeszkadzać w grze. Chwalińska zaczęła mecz w najlepszy możliwy sposób: od przełamania po długim gemie serwisowym rywalki.
Start marzeń Mai Chwalińskiej. Pomimo kontuzji! Ależ gra
Za wcześnie było jednak na radość, bo Elise Mertens odpowiedziała kapitalnie, wygrywając kolejne trzy gemy. I właśnie w tym momencie Polka poprosiła o pomoc medyczną, a po chwili otrzymała leki przeciwbólowe od lekarza. Wydawało się, że Belgijka w tym momencie jakby zrozumiała, jaki styl tenisa prezentuje Maja Chwalińska.
Panie wymieniły się jeszcze po jednym przełamaniem, ale od stanu 4:4 to Polka była już znacznie lepsza, wygrywając dwa kolejne gemy i wychodząc na prowadzenie 6:4. W tym momencie to ona była o krok od historycznego awansu do trzeciej rundy, co oznaczałoby jej największy sukces w karierze.
W końcówce pierwszego seta mogłoby się wydawać, że Belgijka nieco odpuściła, myśląc już o udanym rozpoczęciu drugiej partii. Tym większym zaskoczeniem było to, co obserwowaliśmy już kilka minut później. Choć Maja Chwalińska co kilka chwil musiała poprawiać swój opatrunek na lewym udzie, gdy tylko wracała do gry, to nie sprawiało jej to najmniejszego problemu.
Minęło ledwie parę minut, a Polka prowadziła 3:0 w drugim secie z podwójnym przełamaniem. W tym momencie to Mertens zdecydowała się skorzystać z przerwy medycznej, choć nie wyglądało, jakby dolegały jej kłopoty zdrowotne. Być może chciała w ten sposób wybić z rytmu reprezentantkę Polski.
Kolejny gem stanowił wielką szansę dla Belgijki, by pozostać w grze o awans. Ale choć miała break pointy, to znów Chwalińska okazała się lepsza, kończąc gema widowiskowym minięciem. Polscy kibice mogli tylko zachwycać się formą reprezentantki Polski, która była o mały krok od wielkiej wygranej.
I znów to zrobiła, ponownie zachwycając polskich kibiców. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej była niepowstrzymana, wygrywając drugą partię wynikiem 6:0. A po drugiej stronie siatki nie stał byle kto, tylko była liderka rankingu deblowego, rozstawiona z numerem 23. I to już praktycznie przesądzone, Polka awansuje do czołowej setki rankingu WTA, spełniając swoje wielkie marzenie!
Rywalką dla reprezentantki Polski w meczu trzeciej rundy będzie albo Maria Sakkari, albo Claire Liu.
Maja Chwalińska — Elise Mertens 6:4, 6:0




