Kłopoty! Wielka zmiana na Roland Garros przed meczem Chwalińskiej o półfinał

Korespondencja z Paryża
Maja Chwalińska to bez wątpienia najpiękniejsza historia tegorocznego Roland Garros. Kwalifikantka, która pokonała już Qinwen Zheng, Marię Sakkari czy Diane Parry, w środę wejdzie na kort centralny, by powalczyć o najlepszą czwórkę turnieju. Sytuacja diametralnie się jednak zmieniła.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
O ile w pierwszych rundach Polka rywalizowała w ekstremalnych, rekordowych upałach (nawet 30-35 stopni Celsjusza), o tyle drugi tydzień turnieju przyniósł gwałtowne załamanie pogody.
Deszcz, zamknięty dach i zupełnie nowe warunki
Temperatura w Paryżu spadła poniżej 20 stopni Celsjusza, a na środę synoptycy zapowiadają przelotne opady deszczu. Należy się spodziewać, że rywalizacja na korcie im. Philippe’a Chatriera zostanie przerwana lub od samego początku toczyć się będzie pod zamkniętym dachem.
Z perspektywy taktycznej to kolosalna zmiana. Pod dachem, na cięższej i wilgotniejszej mączce, piłki stają się wolniejsze, a rotacje zyskują mniej na wysokości. Traci na tym urozmaicony, pełen skrótów i wysokich piłek tenis, a zyskują zawodniczki uderzające z ogromną siłą, płasko. A tak właśnie gra środowa rywalka Polki, Anna Kalinska.
Rosjanka, która w 2024 r. była notowana na rekordowym 11. miejscu w rankingu (obecnie jest 24., ale po turnieju wróci co najmniej do top 20), w drodze do ćwierćfinału eliminowała kolejno Lois Boisson, Alinę Korniejewą, Camilę Osorio oraz Anastazję Potapową. Ma za sobą bardzo solidny sezon z ćwierćfinałami w Katarze i Charleston.
Eksperci ostrzegają przed Kalinską
Legendarny Alex Corretja, analizując wyczyny Chwalińskiej, nie ukrywa podziwu dla jej dotychczasowej drogi. — Wyobraźcie sobie, że ona przychodzi z kwalifikacji i jest tu od tak wielu dni. Było tak gorąco, a ona zdążyła się już idealnie przyzwyczaić do tych kortów. Była absolutnie przekonana o tym, co musi robić. Może pójść po więcej, dlaczego nie? Co może ją zatrzymać? — pyta retorycznie legendarny Hiszpan.
— Zagrała po prostu zbyt solidnie. Uważam, że zestawienia stylów gry rywalek bardzo jej do tej pory sprzyjały — dodaje Johanna Konta. — Świetnie korzystała z tego wysokiego forhendu i swoich skrótów. Szczerze mówiąc, miała odpowiedź na każdym kroku. Pomaga jej też to, że zagrała już tyle meczów od kwalifikacji, to daje dużą swobodę na korcie.
Konta dostrzega jednak gigantyczne zagrożenie przed ćwierćfinałem. — Zestawienie stylów jest kluczowe. Widzieliśmy, kogo pokonała — Elise Mertens czy Maria Sakkari potrafią nadać tempo, ale Maja tak naprawdę nie grała jeszcze z kimś, kto uderza tak mocno z głębi kortu. Będę z zaciekawieniem obserwować, jak jej gra sprawdzi się przeciwko Annie Kalinskiej, która uderza piłkę bardzo płasko. Chcę zobaczyć, jak sobie z kimś takim poradzi.
Niemal cztery godziny przewagi Rosjanki
Jeśli płaskie uderzenia Rosjanki pod zamkniętym dachem nie są wystarczającym problemem, to statystyki czasu spędzonego na korcie obnażają największą przewagę faworytki tego meczu.
Anna Kalinska do ćwierćfinału dotarła po rozegraniu czterech spotkań. Na paryskiej mączce spędziła łącznie 7 godz. i 47 min. Z kolei Maja Chwalińska, przebijająca się przez trzystopniowe kwalifikacje, w upałach przebywała na kortach przez 11 godz. i 40 min. To niemal o cztery godziny biegania więcej od swojej rywalki.
Czy niesamowite tenisowe IQ Polki pozwoli zniwelować niemal cztery godziny różnicy w zmęczeniu, zmianę warunków atmosferycznych i płaskie ataki rozpędzonej Rosjanki? Odpowiedź poznamy w środę. Pierwsze piłki tego historycznego starcia zostaną rozegrane tuż po godzinie 11.00.
Transmisje ze wszystkich meczów Roland Garros dostępne są w Eurosporcie, Playerze i HBO Max. Turniej po raz pierwszy pokazywany jest na czterech kanałach telewizyjnych. Oprócz Eurosport 1 i 2 w tym roku rywalizację można śledzić również na kanałach Eurosport 3 i 4.



