Historyczna szansa Polki na Roland Garros. Rywalka zdemolowała Arynę Sabalenkę

Korespondencja z Paryża
Sukces 24-latki z Dąbrowy Górniczej, która do turnieju przebijała się przez kwalifikacje, to szok nie tylko dla ekspertów, ale i dla jej najbliższych. Rozmawiając z polskimi korespondentami w Paryżu, rodzice tenisistki, państwo Tomasz i Marcela Chwalińscy, nie kryli wzruszenia i braku słów, by opisać to, co dzieje się wokół ich córki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Nie wiadomo, jak to skomentować. Nawet niedawno i w najśmielszych snach nie wyobrażaliśmy sobie, że Maja zajdzie tak daleko w Roland Garros — przyznali zgodnie rodzice zawodniczki. Ich przedłużający się pobyt w Paryżu to w dużej mierze efekt dobrej woli w ojczyźnie. — Urlop już jest załatwiony, z góry dziękujemy i pozdrawiamy pana Izydora, kierownika! — uśmiechała się szeroko mama Mai.
Pani Marcela, która wcześniej przyznawała, że mecze córki często przyprawiają ją o dreszcze, tym razem zdołała obejrzeć ćwierćfinał z wysokości trybun. — Ja sama nie mogę krzyczeć, ale psychicznie i w sobie bardzo to przeżywałam i się udało, także jest dobrze — wyznała. Rodzice podkreślają, że gigantyczna stawka zupełnie nie robi na ich córce wrażenia. — Nie widać po niej stresu. Żartowaliśmy rano na śniadaniu, zjadła jajecznicę. Jest skupiona jak przed każdym innym meczem.
Obiecany zakład
O ile Maja i jej ojciec zachowują na kortach w Paryżu pełen spokój, zupełnie inaczej sukcesy te przeżywa jej wieloletni menedżer, założyciel klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, Piotr Szczypka. Jak sam przyznał, w trakcie środowego meczu był na skraju wytrzymałości układu nerwowego, zwłaszcza w momencie, gdy z przewagi 5:1 w pierwszym secie zrobiło się nagle 5:5.
— Miałem tak ściśnięty żołądek, aż mi się niedobrze zrobiło. Nie umiem do końca powiedzieć dlaczego, bo na poprzednich meczach byłem spokojny. Chyba to dopiero teraz do mnie dociera, co ona zrobiła w tym turnieju — opowiadał z przejęciem. — Ogromne gratulacje dla Mai, bo ja się bałem, że ten tie-break to jest loteria. A ona przetrzymała to fantastycznie. To jest nagroda za to wszystko, co przeszła. Całe życie marzyłeś o tej górze, stoisz na niej i… jest to podstawa do następnej góry, czyli do półfinału.
Menedżer zapowiedział wcześniej, że jeśli Maja wejdzie do finału, on osobiście skoczy do płynącej przez Paryż Sekwany. Po ćwierćfinale potwierdził, że absolutnie nie zamierza się z tego wycofywać. — Jestem człowiekiem ze Śląska. Różne rzeczy się w życiu robiło. Skoro olimpijczycy pływali, to akurat skok jest najmniejszym problemem — śmiał się Szczypka.
“Dziewczyna z innego świata”
Maja w czwartek zmierzy się w półfinale z notowaną na 23. miejscu w rankingu Dianą Sznajder, ale w obozie Polki nikt nie zamierza lekceważyć rywalki. Jak zauważa Szczypka, siłą Chwalińskiej nie są wcale uderzenia. To jej niezłomny charakter i podejście do rywalizacji.
— Maja jest po prostu inna niż dzisiejszy, konsumpcyjny świat. Nigdy nie mówiła o pieniądzach. Wszystko, co miała, wydawała na karierę, na grę. Pamiętam, jak w Australii zobaczyła Federera, to po prostu płakała ze wzruszenia. Skromna dziewczyna, skromni rodzice. Więc jeśli wyjdzie na kort centralny, zagra swój najlepszy tenis, to ma wielkie szanse. Po prostu wyjdzie i nie będzie miała nic do stracenia.
Początek półfinału ok. 17.00. Wcześniej na korcie centralnym Philippe’a Chatriera odbędzie się pierwszy z półfinałów, w którym wystąpią Marta Kostiuk z Mirrą Andriejewą.




