News UK

Płacz Igi Światek na Wimbledonie to połowa prawdy. Jest większy problem

Korespondencja z Londynu

Czwartkowy mecz Igi Świątek z Karoliną Pliskovą na korcie centralnym to bezdyskusyjny hit dnia. Dwie byłe liderki rankingu WTA zmierzą się o awans do trzeciej rundy Wimbledonu, choć ich obecne sytuacje w tourze znacząco się różnią. O ile Polka wciąż pewnie utrzymuje się w ścisłej światowej czołówce, o tyle na korcie sprawia wrażenie tenisistki, która obecnie toczy walkę nie tyle z rywalką, co z własnymi schematami, które w ostatnim czasie coraz częściej zawodzą ją w kluczowych momentach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pierwszy z jej problemów widzieliśmy jak na dłoni po otwarciu turnieju. Polka pokonała Taylor Townsend, ale po niezwykle szarpanym meczu (6:1, 2:6, 6:3). Obrazek, gdy tuż po zwycięskiej piłce siada na ławce, chowa twarz w ręczniku i po prostu płacze, mówi wszystko. Presja obrony zeszłorocznego tytułu na najsłynniejszej trawie świata jest ogromna. Ale to dopiero połowa prawdy o jej aktualnej dyspozycji.

“Czarna dziura”

Znacznie bardziej niepokojący jest drugi problem. Paraliżujące przestoje. Gdy u Igi Świątek zacina się jeden element, rozsypuje się cała konstrukcja, a Polka wpada w czarną dziurę, z której często nie potrafi już wrócić do meczu. Tak było w drugim secie z Townsend, tak bywało w ostatnich miesiącach.

Najbardziej szczerą diagnozę tej niemocy wystawiła zresztą sama zawodniczka. Po bolesnej porażce z Martą Kostiuk w czwartej rundzie tegorocznego Roland Garros, Iga wprost wyjaśniła ten mechanizm.

— Wciąż nie ustawiam łokcia przy serwisie dokładnie tak, jak chcę. Więc na pewno, technicznie rzecz biorąc, kiedy mamy więcej czasu na trening, chcę to powtarzać setki razy, żeby było lepiej. Myślę, że podanie to najtrudniejsze uderzenie. Jeśli coś rozpada się pod presją, to najpierw serwis, potem poruszanie się, a później już wszystko trafiam źle. To przydarzyło się w tym meczu — wyznała bezradnie.

“Ona nie daje ci niczego”

I właśnie z takim potężnym bagażem Polka wychodzi na czwartkowy mecz. Po drugiej stronie siatki stanie jednak zawodniczka, która w pamięci ma zupełnie inny obraz Igi Świątek. Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się do sierpnia 2024 r., kiedy Polka absolutnie dominowała w kobiecym tourze.

Karolina Pliskova, goszcząc wówczas w podcaście “No Challenges Remaining”, rzuciła światło na to, jak Świątek była postrzegana w szatni. Czeszka w przeszłości rywalizowała z absolutnymi legendami: Sereną Williams i Marią Szarapową. Kiedy poproszono ją o porównanie tamtych potyczek do starć z Polką, jej odpowiedź zaskoczyła. Zwróciła uwagę, że legendarne rywalki oddawały łatwe punkty, ale u Igi tego nie było.

— Gra przeciwko Idze jest o wiele trudniejsza, ponieważ ona nie daje ci absolutnie niczego — wyznała wtedy wprost Pliskova. — Mam wrażenie, że Iga nie jest aż tak agresywna, ale ona po prostu nic nie oddaje i nie ma nawet jednego słabszego momentu, w którym zagrałaby gorszego gema. Przynajmniej w meczach, w których z nią grałam.

Słowa te miały brutalne pokrycie w rzeczywistości — Świątek wygrała z Pliskovą wszystkie trzy bezpośrednie spotkania, na czele z pamiętnym finałem w Rzymie, który wygrała 6:0, 6:0.

Dziś jednak mamy lipiec 2026 r., a obrazek niezawodnej Igi Świątek przynajmniej chwilowo jest dość odległym wspomnieniem. Wczoraj, tuż przed nadchodzącym hitem, Czeszka wypowiadała się o obrończyni tytułu z wielkim szacunkiem, ale jednocześnie dając do zrozumienia, że czuje swoją szansę.

— Może nie jest teraz dokładnie na tym poziomie, jak wtedy, kiedy wygrywała wszystko i potrafiła pokonać mnie 6:0, 6:0, ale oczywiście zagra swój mecz najlepiej, jak potrafi — powiedziała Pliskova w rozmowie z Polsatem Sport. — Ludzie mówią, że nie odnosi już takich sukcesów jak wcześniej, ale wciąż jest w najlepszej piątce świata. W zeszłym roku wygrała Wimbledon, więc zdecydowanie jest jedną z faworytek.

Na korcie centralnym zobaczymy, co weźmie górę. Czy Iga Świątek opanuje własne demony i presję, by przypomnieć Czeszce koszmar sprzed lat? Czy też Pliskova wykorzysta słaby moment naszej tenisistki? Odpowiedź poznamy w czwartek o godz. 14.30 polskiego czasu.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button