Koniec! Iga Świątek odpada z Wimbledonu. Ten set przejdzie do historii

Nie było najmniejszych wątpliwości: to pierwszy tak poważny sprawdzian dla Igi Świątek w tegorocznym Wimbledonie. Taylor Townsend i Karolina Pliskova, choć sprawiły Polce mniejsze lub większe problemy, to zawodniczki spoza Top 50, które trudno było upatrywać w roli faworytek do tytułu. W przypadku Alexandry Eali było zupełnie inaczej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Utalentowana reprezentantka Filipin ma za sobą kapitalny okres w turniejach na kortach trawiastych. Wygrywała choćby z Donną Vekić, Eliną Switoliną i wreszcie Jeleną Rybakiną w Berlinie, a nieco wcześniej triumfowała w turnieju WTA rangi 125 w Birmingham. Eala z pewnością była w znakomitej formie i chciała po raz drugi w karierze pokonać Igę Świątek.
Po raz pierwszy udało jej się to w Miami w 2025 r., gdy sensacyjnie zwyciężyła nad Polką 6:2, 7:5. Rewanż kilka tygodni później w Madrycie znów był wyrównany, ale tym razem to Świątek była górą, triumfując 4:6, 6:4, 6:2. Tym razem panie po raz pierwszy zmierzyły się na trawie i to od razu na wypełnionym do ostatniego miejsca korcie centralnym Wimbledonu.
Emocje towarzyszyły nam od samego początku. Po niezwykle wyrównanym początku Iga Świątek jako pierwsza wywalczyła przełamanie w trzecim gemie, ale Alexandra Eala odpowiedziała błyskawicznie, wykorzystując kolejne podwójne błędy serwisowe w wykonaniu Polki. To one były zmorą mistrzyni w dwóch ostatnich meczach i wyglądało na to, że dziś nie będzie inaczej.
Błąd za błędem. A tie-break? To było szaleństwo
Trzeba było przy tym przyznać, że to Filipinka wystrzegała się wszelkich błędów, starając się pozostać jak najdłużej w wymianie. Świątek starała się kończyć akcje winnerami, ale popełniała zdecydowanie zbyt dużo niewymuszonych błędów. Nasza reprezentantka dała się przełamać w najgorszym możliwym momencie, serwując nowymi piłkami.
Alexandra Eala miała szansę “wyserwować” sobie prowadzenie w setach, doprowadziła nawet do piłki setowej, ale w decydującym momencie i w jej przypadku dały o sobie znać nerwy. Świątek wykorzystała słabszą dyspozycję serwisową przeciwniczki i wykorzystała pierwszego break pointa przy stanie 5:3. Losy pierwszego seta znów były otwarte, zwłaszcza że po chwili obrończyni tytułu zdołała wyrównać.
I choć w końcówce było niezwykle nerwowo, przy tak wyrównanym poziomie pierwszej partii o wszystkim musiał na koniec decydować tie-break. Ten okazał się istnym thrillerem, w którym obie zawodniczki miały swoje piłki setowe. Po długiej, niezwykle emocjonującej rozgrywce, ostatecznie lepsza okazała się Alexandra Eala, która wygrała 7:6(9). Iga Świątek skwitowała błąd na koniec uśmiechem i mogła tylko walczyć o odrobienie strat.
Dramat Igi Świątek w drugim secie. Rywalka nie pozostawiła złudzeń
Choć nasza zawodniczka z pewnością miała taki plan, to niestety od samego początku widać było, że niezwykle trudno będzie jej go wprowadzić w życie. Już w pierwszym gemie Polka została przełamana do zera przez rywalkę. Eala grała bardzo pewnie, a Świątek wyglądała na rozbitą — podejmowała złe decyzje, nie umiała odpowiednio ocenić sytuacji na korcie.
W efekcie Eala szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Promyk nadziei pojawił się w czwartym gemie, gdy Polce udało się wywalczyć break point. Nie umiała go jednak wykorzystać i jej strata znów się powiększyła. Świątek nie zamierzała się jednak poddawać i udało jej się poprawić grę. W końcu utrzymała podanie, po czym pewnie przełamała rywalkę, doprowadzając do stanu 2:4.
I gdy już wydawało się, że Polka zaczęła łapać rytm, to w następnym gemie popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, pomyliła się w łatwej sytuacji przy siatce i znów została przełamana, przez co Eala była o krok od zwycięstwa. Szansę na wielki triumf wykorzystała już w następnym gemie. Choć Świątek miała break pointy, a także obroniła dwie piłki meczowe, to ostatecznie Filipinka wyszła z tej walki zwycięsko, wygrywając w drugim secie 6:2.
Ta przegrana ma dla Polki ogromne konsekwencje, jeśli chodzi o ranking WTA. W związku z tym, że broniła aż 2 tys. pkt, to nasza tenisistka zaliczy spadek. Igę Świątek w rankingu “na żywo” wyprzedziła już Jessica Pegula, Mirra Andriejewa i Coco Gauff, co oznacza, że Polka zajmuje w tym momencie szóste miejsce.




