Nieudany debiut Lewandowskiego w MLS. Błyszczał ktoś inny

Czekaliśmy, czekaliśmy i doczekaliśmy się debiutu Roberta Lewandowskiego w Major League Soccer. Punktualnie o godz. 1.40 polskiego czasu rozpoczął się mecz Interu Miami z Chicago Fire. Teoretycznie miał wystartować o 1.30, ale to jest USA, a nie Europa. Tu nikt nikogo nie popędza, nie trzyma się scenariusza.
No i się zaczęło. Powiedzmy tak: sam mecz stał na niezłym poziomie, natomiast zdecydowanie nie był to spektakularny występ Lewandowskiego.
Jeśli już ktoś błyszczał, to Luis Suarez. Pierwszego gola strzelił co prawda z rzutu karnego, ale drugi padł po fantastycznej akcji i – przede wszystkim – asyście piętą Germana Berterame. Wydawało się, że gospodarze już to mają, pomimo gola straconego już w 18. minucie. I to w kuriozalnych okolicznościach – Ian Fray podawał piłkę do własnego bramkarza, ten w nią nie trafił i zrobiło się 0:1. Sytuację o 180 stopni odwrócił Suarez, w drugiej połowie Chicago Fire doprowadziło do wyrównania, jednak ostatnie słowo należało do miejscowych.
ZOBACZ WIDEO: Sektor z widokiem za milion dolarów na finale? Tak wyglądały kulisy
Lewandowski już po pierwszej połowie musiał zdać sobie sprawę, że nie trafił do wybitnego zespołu. Momentami można było odnieść wrażenie, że nie za bardzo ma z kim pograć w piłkę. Miał jeden zablokowany strzał, jedno dobre dośrodkowanie (po którym – dodajmy – spektakularnie spudłował Jonathan Bamba) i jedno efektowne rozpoczęcie kontry, która jednak została zepsuta przez kolegę z drużyny. Najbardziej podobać mogło się to, gdy początku spotkania posłał piłkę między nogami Sergio Reguilona.
Polak został zmieniony w 63. minucie. Widocznie na więcej nie starczyło mu sił.
A chwilę po jego zejściu padł gol wyrównujący. Puso Dithejane oddał precyzyjny strzał przy słupku, doprowadzając do wyrównania. Zanosiło się na raczej sprawiedliwy remis 2:2, ale w samej końcówce kolejną świetną akcję przeprowadził Inter Miami. Strzał Suareza (w środek) obronił jeszcze Chris Brady, natomiast wobec dobitki Prestona Plambecka był już bezradny.
Powiedzmy też małą ciekawostkę – Lewandowski nie przyciągnął tłumów na trybuny. To jednak nie Chicago. Było sporo wolnych miejsc, a kibice nie skusili się na bilety, które kosztowały nawet dziewięć dolarów. Brak przebywającego na urlopie Lionela Messiego swoje zrobił.
Inter Miami – Chicago Fire 3:2 (1:1)
0:1 Ian Fray (s.) 18′
1:1 Luis Suarez (k.) 27′
2:1 Luis Suarez 51′
2:2 Puso Dithejane 67′
3:2 Preston Plambeck 87′
Składy:
Inter Miami: Rocco Rios Novo – Facundo Mura, Ian Fray (85′ Noah Allen), Micael, Sergio Reguilon – David Ruiz (69′ Preston Plambeck), Yannick Bright, Telasco Segovia – Mateo Silvetti (74′ Daniel Pinter), German Berterame, Luis Suarez.
Chicago Fire: Chris Brady – Jonathan Dean, Joel Waterman, Jack Elliott, Andrew Gutman (89′ Viktor Radojević) – Philip Zinckernagel (63′ Puso Dithejane), Anton Saletros, Dje D’Avilla (63′ Mauricio Pineda), Jonathan Bamba – Robert Lewandowski (63′ Robin Lod), Maren Haile-Selassie (88′ Jason Shokalook).
Żółte kartki: Reguilon (Inter Miami) oraz Elliott (Chicago Fire).
Sędzia: Rubiel Vazquez (USA).
STS to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
Debiut Roberta Lewandowskiego w amerykańskiej lidze MLS śledź w Wirtualnej Polsce SportowychFaktach. W nocy ze środy na czwartek o godz. 1.30 Inter Miami zmierzy się z Chicago Fire Polaka. Mecz możesz obserwować w relacji live, a zaraz po spotkaniu o godz. 3.30 rozpocznie się na żywo Studio Meczowe, w którym będą eksperci oraz łączenie z naszym korespondentem w Miami – Sebastianem Staszewskim.




