News UK

Gdzie ten Lewandowski trafił?! Tego gola zapamięta do końca życia

Skończył się mundial, ale polscy kibice wciąż mają powód, żeby oglądać nocne mecze w USA! W czwartkową noc w amerykańskiej MLS debiutował Robert Lewandowski. Na pierwszy występ polskiego napastnika trzeba było trochę poczekać – spotkanie Chicago Fire – Vancouver Whitecaps nie doszło do skutku z powodu trującego dymu, który trafił do miasta z Kanady – ale dzisiejszy mecz z Interem Miami był wolny od podobnych przeszkód.

Zobacz wideo Anastazja Kuś: Mam nadzieję, że nawiążę rywalizację z Amerykankami

Tak padł pierwszy gol w meczu Lewandowskiego. Musiał się zdziwić

Mecz Inter Miami – Chicago Fire nie zaczął się od fajerwerków. Początek meczu należał raczej do gospodarzy, którzy kontrolowali przebieg spotkania. Robert Lewandowski pierwszy raz pokazał się kibicom w 9. minucie, gdy… bronił. Polakowi udało się okiwać rywala – założył mu “siatkę” – i rozpocząć kontrę Chicago Fire. Niestety to również Lewandowski chwilę później ją wstrzymał, gdy niecelnie podał.

Pierwszy strzał w wykonaniu Polaka zobaczyliśmy już kilka minut później, ale kapitan reprezentacji Polski przyzwyczaił nas do lepszych uderzeń. Udało mu się jednak wywalczyć rzut rożny. Z tej sytuacji goście nie stworzyli większego zagrożenia.

W 18. minucie padł pierwszy gol w tym meczu. I można uznać – trochę na wyrost – że Lewandowski miał w nim swój udział. Obrońca Ian Fray podał do bramkarza, więc Polak zaczął pressować. Tyle wystarczyło, żeby Rocco Rios Novo się pomylił. Golkiper nie trafił w piłkę, i ta spokojnie wturlała mu się do bramki. Chicago Fire wygrywało 1:0.

Po takiej bramce można było się zastanawiać, czy MLS na pewno jest poważną ligą. W kolejnych minutach piłkarze obu drużyn postarali się o to, żeby utrzymać złe pierwsze wrażenie.

Inter Miami szybko wyrównał. W 26. minucie ogromny błąd w obronie popełnił Elliott, który wślizgiem od tyłu faulował rywala we własnym polu karnym – trudno było zrozumieć tę decyzję defensora. Do jedenastki podszedł Luis Suarez i pewnym strzałem pokonał bramkarza.

Gospodarze w pierwszej połowie byli zdecydowanie groźniejsi, ale pewnym punktem Chicago Fire był bramkarz, który dwukrotnie wyciągał zespół ze sporych tarapatów. Ostatecznie do przerwy mieliśmy remis 1:1.

To był wieczór Suareza! Lewandowski nie zabłysnął

Ten wynik zmienił się tuż po przerwie. W 51. minucie Inter Miami miał mnóstwo miejsca – coś, co w tym meczu rzucało się w oczy przez 90 minut – i duet Berterame-Suarez rozegrał świetną, kombinacyjną akcję. Meksykanin podał do swojego kolegi z zespołu piętą, a ten bez najmniejszych problemów trafił do siatki. Brady nie miał szans na skuteczną interwencję. 

Przez kolejne minuty oglądaliśmy całkowitą dominację Interu Miami. Robert Lewandowski nie był w stanie pomóc swojej drużynie, bo ta rzadko kiedy miała piłkę, nie mówiąc o akcjach w ofensywie. W końcu po godzinie gry Polak został zmieniony – nie będzie to mecz, który będzie wspominał do końca życia, choć pierwszą bramkę tego spotkania na pewno zapamięta.

Zmiany trenera Berhaltera przyniosły efekt, choć obraz gry się nie zmienił. W dość szczęśliwej sytuacji piłka trafiła do Dithejane’a, który w 67. minucie strzelił gola na 2:2. Dla piłkarza z RPA był to pierwszy gol w MLS.

Gościom ten wynik pasował, co było widać po ich grze. I chyba za szybko stwierdzili, że zdobędą punkt, bo w samej końcówce Inter Miami wyprowadził zabójczy atak. Obrońcy Chicago Fire znów się pogubili i gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Prestona Plambecka. To był ostatni gol w tym meczu. 

Lewandowski nie może być zadowolony z takiego debiutu. Nie udało mu się strzelić gola, a jego zespół ostatecznie przegrał. Szansę na poprawę będzie miał już niedługo – w niedzielę 26 lipca o 1:30 w nocy. Tego dnia Chicago Fire zagra na wyjeździe z New York City FC. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego meczu w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button