News UK

Robert Lewandowski nie wytrzymał w debiucie. I to już na samym początku. Kabaret

Końcówka lipca to czas, w którym poważne zespoły są jeszcze w trakcie przygotowań do sezonu. Często wybierają się za Wielką Wodę, by tam łączyć mecze testowe z wypełnianiem zobowiązań sponsorskich czy poszerzaniem bazy kibiców. Mecz Inter Miami — Chicago Fire (3:2) miał właśnie klimat przedsezonowych meczów europejskich drużyn. Z całym niedobrodziejstwem tego inwentarza.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Długimi momentami tego starcia można było zastanawiać się, czy to aby na pewno ta sama dyscyplina sportu, którą na oczach całego świata uprawiano w tym kraju przez poprzednich sześć tygodni. Ślamazarne tempo, rażące błędy techniczne, latyfundia między formacjami i wisienka na torcie w postaci kuriozalnego gola samobójczego. A właściwie dwie wisienki.

Ktoś powie: takie sytuacje zdarzają się też w najlepszych ligach świata. I będzie miał rację. Bramkarz Rocco Rios nie pierwszy i nie ostatni nie trafił w piłkę po podaniu kolegi, a ta wturlała się do bramki. Nic dziwnego, że oficjalny profil MLS-u w serwisie X akurat widea z tym golem nie opublikował.

W tak kuriozalny sposób Chicago Fire objęło prowadzenie przeciwko Interowi Miami:

Tyle że jeśli do identycznego kiksu dochodzi jeszcze w tym samym meczu, to nie ma już mowy o przypadku. W końcówce spotkania Puso Dithejane także nie trafił w piłkę niemal w tym samym miejscu, co kosztowało Chicago brak gola, który mógł dać zwycięstwo. Żyła wodna? Raczej papierek lakmusowy umiejętności piłkarzy w tej lidze.

Komentator nie przebierał w słowach pod adresem Lewandowskiego

Lewandowski potrzebował zaledwie trzech minut z niewielkim okładem, by się poirytować. Dje D’Avilla połakomił się wtedy — w opinii Polaka — na strzał, co nowy napastnik Fire podsumował rozłożeniem rąk. Szybko poszło.

Także i koledzy mogli mieć pretensje do Lewandowskiego. Polak nie tylko nie wywierał żadnej presji na obrońcach Interu, ale często przegrywał z nimi pojedynki. Tak było m.in. w 56. minucie, gdy Maren Haile-Selassie miał tylko jedną opcję do zagrania Lewandowskiemu (na bliższy słupek), tyle że Polak znów dał się uprzedzić Ianowi Frayowi i Jamajczyk wybił piłkę.

PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH

Robert Lewandowski oddaje jedyny strzał w debiucie. Został zablokowany

Tę sytuację można jeszcze zrzucić na karb tego, że wysoka temperatura i nie mniejsza wilgotność powietrza mogły już mu się dać we znaki. Trudno jednak usprawiedliwić zachowanie z końcówki pierwszej połowy. Hiszpańskojęzyczny komentator oficjalnego nadawcy rozgrywek nie cackał się z Polakiem.

Najpierw Jonathan Bamba uruchomił podaniem na prawe skrzydło Philipa Zinckernagela, a ten próbował obsłużyć Polaka. Lewandowski był jednak krótko pilnowany przez rywala i w efekcie piłki od Duńczyka nie dostał. Komentator wytknął to napastnikowi. W jego opinii był źle ustawiony i nie umożliwił koledze udanego zagrania.

Kilka chwil później Polak cofnął się aż na 40 m, skąd rozprowadził akcję. Nie podążył jednak za nią i w efekcie po dośrodkowaniu z linii pola bramkowego główkował środkowy pomocnik Anton Saletros. Prosto w golkipera. Komentator ocenił to następująco: “Nie wiem, po co Lewandowski był tak daleko od pola karnego. Powinien znajdować się w miejscu, z którego został oddany strzał”.

Screen Apple TV

Ww. sytuacja. Po rozprowadzeniu akcji Lewandowski nie podąża za nią, tylko domaga się piłki na 40. m

Po zejściu Polaka w 62. minucie także nie zakłamywał rzeczywistości. “Jego debiut nie był najlepszy” — podsumował.

Na razie tylko jedno zgadza się w transferze Lewandowskiego

W przypadku Lewandowskiego można mieć nadzieję, że lepsza dyspozycja przyjdzie wraz z kolejnymi treningami i wejściem na wyższy poziom przygotowania fizycznego. Jeśli chodzi o jego kolegów, przypuszczać tego już nie można. W przeciwieństwie do Polaka przygotowywali się przecież normalnie do wznowienia sezonu. Wygląda więc na to, że po prostu brakuje im umiejętności.

Pewnie więc jeszcze niejednokrotnie w meczach Fire zobaczymy, jak Bamba z 13. metra uderza piłkę jakieś 13 metrów nad bramką. Jak lewy obrońca Andrew Gutman wyprowadza piłkę na tzw. pałę. Jak Haile-Selassie podpala się przed polem karnym i w efekcie zamiast zatrudnić bramkarza rywali, nie trafia w futbolówkę.

Tyle że takie dane można było zebrać przed dołączeniem do tej drużyny. W dobie wszechobecnych statystyk i meczów analizowanych pod kątem każdego zagrania to bułka z masłem. Tylko czy ktoś nad poziomem nowych kolegów Lewandowskiego w ogóle się pochylił?

Leonardo Fernandez/Getty Images / Getty Images

Robert Lewandowski

Śmiem wątpić. Skoro sam Lewandowski był zdziwiony, że mecz z Vancouver Whitecaps z zeszłego tygodnia został przełożony na termin, w którym grają reprezentacje, to oznacza, że ani on, ani nikt z jego tzw. otoczenia nie wiedział wcześniej, że w MLS to coś normalnego.

Bo niby na kiedy Strażacy mają zaplanowany wyjazdowy mecz z Charlotte FC? Czyż nie między pierwszym a drugim wrześniowym meczem reprezentacji Polski? I to w pierwotnym terminie, a nie po przełożeniu.

Dodajmy do tego kompletne zmarnowanie szansy na nagłośnienie przyjścia Polaka do Fire, brak jego koszulek w sklepie klubowym oraz serię innych niedoróbek i można utwierdzić się w przekonaniu, że na razie w tym transferze zgadza się tylko jedno: wysokość kontraktu.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button