0:5, koszmar Huberta Hurkacza w Australian Open! Było tyle okazji. Niestety

Pierwsze mecze Huberta Hurkacza po długiej przerwie spowodowanej kontuzją mogły wyłącznie napawać polskich kibiców optymizmem. Reprezentant Polski w United Cup wygrywał między innymi z Alexandrem Zverevem i Taylorem Fritzem, Australian Open rozpoczął natomiast od zwycięstwa z Zizou Bergsem.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Forma Wrocławianina po wielomiesięcznej rehabilitacji wyglądała momentami zjawiskowo. Starcie z Ethanem Quinnem miało być jednak dużo poważniejszym wyzwaniem. Amerykanin w pierwszej rundzie sensacyjnie wyrzucił z gry rozstawionego Tallona Griekspoora. Faworytem pozostawał jednak Hurkacz.
Wiele zależało tradycyjnie od dyspozycji serwisowej naszego reprezentanta. Gdy ten aspekt jego gry funkcjonuje jak należy, Hurkacz jest w stanie rzucić wyzwanie właściwie każdemu rywalowi w tourze męskiego tenisa i powalczyć o zwycięstwo. Problemy pojawiają się jednak wtedy, kiedy serwis nie działa na odpowiednim poziomie. I to było widać niestety już w pierwszym secie.
Problemy Huberta Hurkacza! Tego nikt nie przewidział
Już od początku Ethan Quinn starał się narzucać presję na rywala niezwykle precyzyjnymi i mocnymi returnami. Mało kto jest w stanie w taki sposób znaleźć sposób na Huberta Hurkacza, ale Amerykanin w rewelacyjny sposób neutralizował najgroźniejszą broń rywala. I był przy tym szalenie skuteczny.
To on wywalczył jedyne przełamanie w pierwszym secie, choć to Hurkacz zakończył seta z aż sześcioma break pointami, z których nie wykorzystał ani jednego (!). Ambitna, bezkompromisowa gra Quinna dała mu prowadzenie 6:4. I to mogło niepokoić polskich kibiców. Potrzebna była szybka poprawa serwisu Hurkacza, choć jeden przegrany set na otwarcie w żaden sposób nie skreślał szans byłego półfinalisty Wimbledonu.
Drugi set przyniósł dużo bardziej wyrównaną batalię, tym razem break pointów po obu stronach było mniej. W tej sytuacji, przy czujnej dyspozycji serwisowej obu panów, wszystko musiało zakończyć się tie-breakiem. Lepiej rozpoczął go Hurkacz, który prowadził 3-1, ale Amerykanin odrobił straty po jakby zbyt pasywnej postawie Polaka podczas wymian.
Gra toczyła się cios za cios i przy utrzymaniu serwisu to Ethan Quinn miał pierwszą piłkę setową. Niestety, po zbyt mocnym zagraniu crossowym w wykonaniu Huberta Hurkacza Amerykanin prowadził już 6:4, 7:6(5). W tym momencie zadanie reprezentanta Polski było już szalenie trudne.
Ten moment załamał Huberta Hurkacza. Niestety
I nie był to niestety koniec złych wiadomości. Już na początek trzeciej partii Quinn przełamał Hurkacza ponownie, stawiając wielki krok w stronę awansu do trzeciej rundy Australian Open. Polak jakby w pewnym momencie przestał wierzyć w to, że jest w stanie odwrócić niekorzystny rezultat. A to poskutkowało jeszcze jednym przegranym serwisem.
Choć Hurkacz w pewnym momencie przegrywał 0:5, obronił się przed “bajglem”, to losów awansu odwrócić nie zdołał. A szkoda, bo w meczu z Ethanem Quinnem jakby zupełnie zabrakło walki, jaką widzieliśmy w pierwszej rundzie. Amerykanin świętuje jeden z największych sukcesów w karierze i to on zagra z Jakubem Mensikiem. Polak może przygotowywać się do powrotu do gry w turniejach ATP.
Hubert Hurkacz — Ethan Quinn 4:6, 6:7(5), 1:6




