Paradował bez ubrań przed dziennikarzami. Teraz zagra z Polakiem na MŚ

Nieprzypadkowo każda zapowiedź Williamsa odbija się tak szerokim echem. Mówimy przecież o zawodniku, który przy zielonym stole wygrał wszystko, co było do wygrania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
51-latek był liderem światowego rankingu, sięgnął po 27 tytułów rankingowych, co daje mu 6. miejsce na liście wszech czasów, a także dwa razy triumfował w The Masters. Do tego ma na swoim koncie blisko 700 brejków stupunktowych i trzy maksymalne podejścia. Najważniejsze pozostaje jednak to, że aż trzykrotnie zostawał mistrzem globu.
Ta sztuka udawała mu się w 2000, 2003 i 2018 r., a ostatnie ze zwycięstw miało wymiar szczególny, bo między drugim a trzecim tytułem minęło aż 15 lat, co pozostaje najdłuższą przerwą między kolejnymi mistrzostwami świata zdobytymi przez tego samego zawodnika.
Mark Williams to legenda snookera. Z nim zagra Antoni Kowalski
Triumfując w 2000 r. Walijczyk stał się natomiast pierwszym leworęcznym graczem, który sięgnął tytuł najlepszego snookerzysty globu. W rozgrywkach 2002/2003 skompletował za to w jednym sezonie “Potrójną Koronę”, wygrywając Masters, UK Championship i MŚ. Taki wyczyn, w całej historii snookera, udał się wyłącznie dwóm zawodnikom. Williams pozostaje również jedynym zawodnikiem, który był bezkonkurencyjny w trzech odmianach czempionatu: klasycznym, na sześciu czerwonych bilach oraz wśród seniorów.
Mark Williams w 1999 r.Phil Cole / Staff / Getty Images
Przedstawiając jego sylwetkę nie można zapomnieć o stylu, którego nie sposób pomylić z żadnym innym snookerzystą. 51-latek od dawna kojarzony jest z nietypowymi zagraniami “spod brzucha”, co opanował niemal do perfekcji, a czego nie stosuje żaden inny zawodnik na świecie. To wszystko spowodowało, że przez lata zasłużył na przydomek “The Welsh Potting Machine”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza: “Walijską maszynę do wbijania”.
Zanim jednak całkowicie oddał się snookerowi, próbował sił w boksie. Ważną częścią tej historii jest też jego pochodzenie. Williams wyrósł w robotniczym środowisku, a jego ojciec pracował w kopalni. Sam Mark jako nastolatek zaliczył 12-godzinną zmianę pod ziemią.
Nagi przed dziennikarzami. Mark Williams dotrzymał słowa
Niecodzienny wizerunek od zawsze budował też jego charakter. W świecie, który bywa poważny i sztywny, on od lat funkcjonuje jako luzak z dystansem do siebie i specyficznym poczuciem humoru.
Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów w jego karierze pozostaje to, co wydarzyło się po triumfie w mistrzostwach świata w 2018 r. Williams zapowiedział, że jeśli zdobędzie tytuł, się konferencję prasowej przyjdzie nago. Po zwycięstwie dotrzymał słowa, pojawiając się na spotkaniu z dziennikarzami owinięty tylko w ręcznik.
Mark Williams na konferencji prasowej w 2018 r.Linnea Rheborg / Staff / Getty Images
W przeszłości potrafił też szokować. Głośno było choćby o jego konflikcie z Ronnie’em O’Sullivanem, którego podsumował krótkim i kąśliwym zdaniem: “Głupi ludzie mówią głupie rzeczy”. Kilkanaście lat temu mocno uderzył również w Crucible Theatre, nazywając kultowe miejsce rozgrywania mistrzostw świata “zas**ną dziurą”, a jego legendę określając jako “przereklamowaną”. Zwracał również na siebie uwagę w mediach społecznościowych, gdzie regularnie pokazywał swoje bardziej żartobliwe i kompletnie niesportowe oblicze.
W 2025 r. ujawnił, że ma poważne problemy ze wzrokiem. “Mówiąc zupełnie szczerze, praktycznie całkiem straciłem wzrok. Na początku rozmazane były tylko dalekie uderzenia, ale teraz wszystko jest niewyraźne (…) To szalone. Doszło do tego, że jeśli jakaś bila jest blisko kieszeni, to nie mam pojęcia, czy wpadnie, więc po prostu decyduję się na zagranie. Sama gra jest wystarczająco trudna, a kiedy dochodzą do tego odstawne i długie wbicia, to tak naprawdę mogę tylko zgadywać” — przekonywał.
Tym bardziej niezwykłe jest to, co osiągnął kilka tygodni później, gdy mając 50 lat, dotarł do finału mistrzostw świata i został najstarszym finalistą w historii Crucible. Jeszcze w tym samym roku stał się najstarszym triumfatorem turnieju rankingowego. Przy okazji został też pierwszym graczem, który zdobywał profesjonalne tytuły jako nastolatek, 20-latek, 30-latek, 40-latek i 50-latek.
W tym roku będzie chciał napisać kolejną wspaniałą historię. Aby tak się stało musi jednak w pierwszej rundzie pokonać Kowalskiego — pierwszego Polaka, który zagra w głównej drabince mistrzostw świata. Williams oczywiście będzie zdecydowanym faworytem, ale nasz snookerzysta w Crucible nie znalazł się przypadkiem i nie zamierza pełnić tam roli statysty.
Tuż przed meczem z naszym reprezentantem Walijczyk w swoim stylu podkręcił atmosferę. Pytany o to, jak zamierza świętować ewentualny czwarty tytuł mistrzowski wypalił, że tym razem przebiegnie nago autostradą M4 z Londynu do Cardiff.
I nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć.




