News US

Robert Lewandowski pożegnał się z Barceloną. Takiego wyczynu jeszcze nie było

Po czterech udanych latach Robert Lewandowski ogłosił w sobotę rozstanie z Barceloną. Duma Katalonii już wcześniej zapewniła sobie mistrzostwo Hiszpanii, było więc jasne, że niedzielne spotkanie z Realem Betis upłynie pod znakiem pożegnania Polaka z Camp Nou.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem okrzyki “Robert Lewandowski”. Polak podniósł wtedy jedną rękę i pozdrowił nią kibiców, a drugą położył na klubowym herbie. Równocześnie spuścił nieco wzrok. Wzruszenie musiało dawać o sobie znać.

Do idealnego początku tego spotkania zabrakło tylko wykończenia akcji z Ferminem Lopezem. Po wymianie piłki z Hiszpanem szybszy od Polaka okazał się Natan. Podobnie było kwadrans później, gdy Jules Kounde dośrodkował w kierunku Lewandowskiego. Znów to Brazylijczyk był górą.

Kibice dziękują Lewandowskiemu:

W 24. minucie piłka wpadła do siatki, ale Barcelony. Po akcji Antony’ego idealnym strzałem w długi róg popisał się Ez Abde, ale wtem rozbrzmiał gwizdek arbitra — pierwszy z nich był na spalonym.

Kilka chwil później gol został już uznany. Do rzutu wolnego niemal z tego samego miejsca, co Marcus Rashford przed tygodniem, podszedł Raphinha i strzałem w ten sam róg pokonał golkipera gości. Uderzenie było dużo mniej spektakularne — piłka przekroczyła linię bramkową na wysokości kolan — ale najważniejsze, że skuteczne.

Raphinha trafia z rzutu wolnego:

W odpowiedzi Betis przeprowadził składną akcję, którą strzałem spod kolana w kierunku okienka wykończył Ez Abde. Joan Garcia popisał się efektowną paradą i złapał tę piłkę.

Tuż przed przerwą mogło zrobić się 2:0. Pedri uruchomił Raphinhę, ten zagrał na jeden kontakt z Lewandowskim, po czym podał do Fermina. Hiszpan uderzył tyleż mocno, co w zasięgu Alvaro Vallesa. Swoją szansę mieli także goście. Po akcji Antony’ego Sofyan Amrabat uderzył Panu Bogu w okno.

Letni wieczór w stolicy Katalonii

Po zmianie stron obie drużyny również nie forsowały tempa tego spotkania. Dopiero po niespełna kwadransie zrobiło się nieco goręcej. Podanie na wolne pole dostał Hector Bellerina, Joan Garcia dość niepewnie wyszedł z bramki, piłkarz Betisu trafił go w nogę i skończyło się na strachu.

W 62. minucie Bellerin wyłożył piłkę na 20. metr od swojej bramki do… Raphinhi, a ten skorzystał z prezentu i płaskim strzałem po raz wtóry pokonał Vallesa.

Druga bramka Raphinhi:

W kolejnej ciekawej akcji znów palce maczał Bellerin. Tym razem zagrał w pole karne do Isco, którego naciskał Gavi. Sędzia momentalnie użył gwizdka. Wydawało się, że podyktuje “jedenastkę”, ale podniósł wysoko rękę — spalony obrońcy Betisu.

Guillermo Cuadra Fernandez dostał jednak informację na słuchawkę, że sporna sytuacja w polu karnym wymaga sprawdzenia. Po konsultacji z systemem VAR sędzia wskazał na “wapno”. Do piłki podszedł Isco i technicznym strzałem zmylił Garcię.

Kontaktowa bramka Isco:

Betis mógł pójść za ciosem i niebawem doprowadzić do wyrównania. Na strzał lewą nogą sprzed pola karnego zdecydował się Antony. Uderzona w stylu Lamine’a Yamala piłka minimalnie minęła bramkę.

Lepiej nastawiony celownik miał Joao Cancelo. Portugalczyk był zupełnie niepilnowany w środku pola, dzięki czemu precyzyjnie przymierzył i Barcelona wróciła na dwubramkowe prowadzenie.

Joao Cancelo ustala wynik spotkania:

Tak Robert Lewandowski pożegnał się z Camp Nou

W 82. minucie na trybunach jeszcze raz wzmogły się okrzyki “Lewandowski!”, a Polak niebawem stanął przed jedyną okazją na strzelenie gola. Po zagraniu Pedriego obrócił się z rywalem na plecach i kropnął lewą nogą. Piłka przeleciała nad bramką.

To była ostatnia akcja Barcelony z Lewandowskim na boisku. Gdy tylko została zasygnalizowana zmiana, Polak skrył twarz w dłoniach i się rozpłakał, następnie utonął w objęciach Daniego Olmo, a później wyściskali go pozostali koledzy. W ferworze tego wszystkiego zapomniał oddać opaskę, gdy w jego miejsce wszedł Marc Casado.

Później jeszcze kilka razy wzmogły się okrzyki pod jego adresem. Lewandowski co rusz podnosił się z ławki i już z szerokim uśmiechem na twarzy żegnał się ze swoimi kibicami. Jak na klubową legendę przystało.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button