News UK

Swoboda ma już dość. Chce z tym zerwać. “Męczy mnie to”

– Męczy mnie to – mówi szczerze Ewa Swoboda, gdy pytamy o łatkę ekscentryczki, którą ma od wielu lat. A jaką rolę odegra w rywalizacji na 60 m podczas halowych mistrzostw świata w Toruniu? Chyba warto szykować się na ogromne emocje – ta sobota może należeć do Swobody!

W 2024 roku Swoboda zdobyła srebrny medal halowych MŚ w Birmingham. Wówczas w półfinale ustanowiła rekord życiowy, uzyskując czas 6,98 s – tylko o 0,06 s gorszy od rekordu świata (w finale pobiegła w czasie 7,00 s). Czy teraz naszą sprinterkę stać na równie szybkie bieganie na HMŚ w Toruniu?

Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. “Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł”

Eliminacje biegu na 60 metrów kobiet rozpoczną się w sobotę o godzinie 11.05. Swoboda wystąpi w ostatniej, siódmej serii, o 11.47. Również w sobotę, w sesji wieczornej, odbędą się półfinały (20.14) i finał (21.20).

Łukasz Jachimiak: Ewa, co czujesz mocniej: podekscytowanie czy lekki stres?

Ewa Swoboda: Stresik – oby lekki – to pewnie będzie, jak się znajdę w call roomie [zawodnicy przebywają tam tuż przed startem – red.]. No dobra, już od czwartku i oficjalnej konferencji przed mistrzostwami trochę się stresuję, tylko nie chciałam tego przyznawać sama przed sobą! Ale jeszcze mocniej czuję podekscytowanie. Jestem troszkę podjarana tym, co się tutaj wydarzy.

Czy mylę się, uważając, że w tym sezonie halowym byłaś jak przyczajony tygrys i ukryty smok, i że teraz, na mistrzostwach świata, mocno wyskoczysz?

– Haha, podoba mi się to określenie!

Prezes PZLA Sebastian Chmara mówił mi, że według jego wiedzy bardzo mocno się szykowałaś na Toruń, a twoja trenerka, Iwona Krupa, nieoficjalnie zdradziła, że stać cię tutaj na złamanie bariery siedmiu sekund.

– Myślę, że trzeba pytać raczej właśnie mojej trenerki niż pana Sebastiana. Bo to trenerka była na każdym moim treningu i jak ona tak mówi, to musimy jej wierzyć.

Ty wierzysz absolutnie? Czujesz formę?

– No czuję, nie będę ściemniała!

Na mistrzostwa przyjechałaś z dopiero dwunastym w tym roku czasem na świecie. Dla ciebie wynik 7,07 s to “tylko 7,07 s”, ale – jak rozumiem – dotychczas biegałaś przygnieciona ciężkim treningiem?

– Tak było. Zrobiliśmy bardzo, bardzo dużą robotę. Mnóstwo pracy włożyłam w przygotowania do mistrzostw. Postawiłam wszystko, ale to naprawdę wszystko na to, żeby być tu w wielkiej formie, żeby biegać bardzo szybko i żeby sprawdzić, czy jeżeli wszystko podporządkuję pod 60 metrów, wyjdą mi naprawdę szybkie biegi.

Najszybsze w życiu?

– Wierzę w to. Bieżnia jest tu dobra, twarda, szybka. A ja jestem w formie. Zatem: czemu nie?

Chcę sprawdzić, co konkretnie ci się marzy, więc powiedz, proszę, co byś odpowiedziała, gdyby ktoś zaproponował: “Ewa, daję ci brązowy medal tych mistrzostw”. Brałabyś w ciemno, czy twoje ambicje są większe?

– Powiedziałabym, że biorę, chociaż ambicje zawsze mam większe. Ale brałabym brąz, bo marząc o większych rzeczach, jednocześnie trzeba się zderzyć z rzeczywistością. A ona jest taka, że poziom 60 metrów jest strasznie wysoki. Dziewczyny biegają mega szybko. I super, bo to jest dla mnie kop motywacyjny, żeby mocno pracować. Zrobiłam to. I teraz zobaczymy, co to da.

To trochę zmodyfikuję pytanie: gdyby ktoś ci powiedział, że będziesz miała brąz z czasem 6,98 s, czyli twoją życiówką, albo lepiej – z czasem 6,97 s, wtedy wzięłabyś taką ofertę już bez żadnego “ale”?

– Coś takiego już naprawdę łatwo byłoby wziąć. Ale też powiedzmy sobie szczerze: tutaj raczej nie będzie medali za bieganie powyżej siedmiu sekund. No, może na brąz wystarczy 7,01-7,02, a już maksymalnie 7,03. Ale trzeba się nastawić na mocniejsze bieganie. To już nie te czasy, żeby za siedem z groszem liczyć na podium.

Rozmawiając, stoimy mniej więcej w połowie torów do biegu na 60 metrów, ale tobie chyba ucieka wzrok w bok, na piaskownicę do skoku w dal?

– Masz rację, zerkam tam sobie.

Powiedz szczerze: żartujesz z nami, gdy co jakiś czas wspominasz, że kiedyś spróbujesz skoku w dal?

– Nie żartuję, ani trochę! Ale najpierw chcę pobić rekord Polski na 100 metrów. Jak to zrobię, na pewno sprawdzę, czy w skoku w dal może mi się udać coś wygrać. Na pewno to zrobię, bo nie chcę doprowadzić do sytuacji, że kiedyś będę miała 50 lat i powiem sobie: „Kurde, czemu ja tego nie spróbowałam?”.

Skąd ci się wziął ten skok w dal? Próbowałaś go na treningu i spodobało ci się na tyle, że chciałabyś spróbować na poważnie?

– Nie próbowałam wcale. My tylko z miejsca skaczemy w dal, trójskok i pięcioskok, w ramach treningu do sprintu. Z rozbiegu nigdy nie skakałam.

Pewnie wyniki skoków z miejsca masz bardzo obiecujące?

– Bardzo! Ale nie chcę nic zdradzać i zapowiadać nie wiadomo czego. Nie mówię nawet, że to jest jakieś moje wielkie marzenie czy wielki cel, ale zdecydowanie miło mi się patrzy w stronę tego piasku i czuję, że przyjdzie czas, że w to pójdę.

Mam wrażenie, że ostatnio mniej niż zwykle się wygłupiasz. Tutaj, w Toruniu, praktycznie nie żartujesz.

– I chcesz wiedzieć dlaczego? To proste: starzeję się! W tym roku skończę już 29 lat, a przecież kiedyś trzeba spoważnieć. Nie no, ja nigdy nie będę poważna!

Dlaczego nie?

– A po co?

Czy ty generalnie pokazujesz swoją prawdziwą osobowość?

– Powiem tak: uważam, że trzeba się w życiu cieszyć i trzeba z niego korzystać. A na powagę kiedyś przyjdzie czas.

Pytam raczej, czy nie męczy cię trochę ta łatka, którą masz? Czy cię nie męczy, że wielu ludzi chce z tobą rozmawiać praktycznie tylko o paznokciach i tatuażach?

– Męczy. Ale jak chcą, niech tak robią.

Mnie to nie interesuje.

– Mnie tak naprawdę też nie. Ale kto czego ode mnie oczekuje, to dostaje. Skoro tak już jest, niech tak będzie.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button