Absurdalne ceny biletów, Polacy mogą zalać stadion. Czuć napięcie przed barażem

Korespondencja ze Sztokholmu
Stadion Strawberry Arena budzi respekt od pierwszego spojrzenia. Jego pojemność jest porównywalna z PGE Narodowym w Warszawie, jednak konstrukcja zupełnie inna. Nasz stadion jest rozłożysty – trybuny z wyższych rzędów są mocno oddalone od boiska, podczas gdy ten w podsztokholmskiej gminie Solna jest zdecydowanie bardziej “zbity”. Osoby, które miały okazję oglądać z niego mecze, przekonują, że wpływa to bardzo korzystnie na akustykę, a piłkarze grający na murawie czują bliskość kibiców do tego stopnia, że mogą odnosić wrażenia bycia w “kotle”. Gdy Interia rozmawiała z dwójką szwedzkich piłkarzy z Ekstraklasy, Linusem Wahlqvistem z Pogoni Szczecin i Gustavem Henrikssonem z Cracovii, obaj mówili to samo: doping na tym obiekcie przyprawia o ciarki, a szwedzcy kibice nawet w czasach kilkuletniego kryzysu nie przestawali śpiewać przez pełne 90 minut. We wtorek można zatem spodziewać się dużo gorętszej atmosfery, niż w czasie starcia z Albanią.
Biletowy szał. Ceny z kosmosu
W Szwecji – poza coraz śmielej nadciągającymi kibicami z Polski – nie widać śladów meczu na ulicach miasta, jednak bilety na mecz rozeszły się w ciągu dosłownie chwili. Polacy mieszkający w Sztokholmie narzekają, że gdy minutę po zakończeniu barażów próbowali kupić wejściówki, tych już nie było w sprzedaży. Wielu obeszło się smakiem, ale innym udało się je kupić, więc nie jest powiedziane, że na szwedzkich sektorach nie zasiądą nasi rodacy. Ba, wręcz wydaje się to pewne. W samym Sztokholmie mieszka około 26 tys. naszych rodaków.
Popularne na Facebooku forum “Polacy w Sztokholmie” pęka od ogłoszeń związanych z biletami. W ostatnich dniach średnio na pięć wpisów, trzy-cztery dotyczą tego tematu – w obie strony: zarówno “kupię”, jak i “sprzedam”. Ceny bywają absurdalne – oferty sięgające 3 tys. koron (ok. 1,2 tys. zł) za jeden bilet nie są czymś odosobnionym, a udało nam się znaleźć nawet takie za 5 tys. koron (ok. 2 tys. zł). Niektórzy Polacy przestrzegają przed kupowaniem za pośrednictwem tego źródła. Ogłoszenia aż świecą się na kolor czerwonego alarmu, ponieważ wielu potencjalnych sprzedawców zachowuje anonimowość, co sprzyja oszustwom nastawionym na wysoki popyt. Rekordowe ceny na jednej z platform “nieoficjalnych pośredników” dochodzą do 10 tys. koron (ok. 4 tys. zł).
Na sektorze gości, na który bilety sprzedawał PZPN, zasiądzie około 2 tys. Polaków.
Wśród osób obecnych w Sztokholmie są przedstawiciele stowarzyszenia To My Polacy – tego samego, z którym PZPN zakończył współpracę po wydarzeniach z listopadowego meczu przeciwko Holandii. Kibice nie mogli wnieść na Narodowy olbrzymiej sektorówki, a upust swojej złości dali w drugiej połowie, gdy wyrzucili na murawę odpalone race. Mecz na moment został przerwany.
Stowarzyszenie jest jednak obecne na wszystkich wyjazdach. Z prędkością błyskawicy rozsiała się jego wiadomość o planowanym przemarszu na stadion, który odbędzie się w dniu meczu o godz. 17.
Na razie nie znalazły z kolei potwierdzenia informacje o planowanych zakłóceniach pod hotelem Polaków. Na chwilę tworzenia tego tekstu (godz. 22:45, poniedziałek) pod obiektem znajdującym się nieco z boku od centrum, panowała cisza.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas




