Szwed o polskich kibicach: “Katastrofa. Atmosfera jak na mszy w niedzielę”

Decydujący o awansie na mundial meczu Szwecja — Polska dziś o 20.45. Relacja na żywo w Przeglądzie Sportowym Onet.
Szwedzki dziennikarz Michael Wagner z dziennika “Aftonbladet” w czwartek gościł w Warszawie na meczu Polska — Albania. Był niemile zaskoczony postawą polskich kibiców.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Jestem pewien, że teraz będzie lepsza atmosfera. W Warszawie to była katastrofa. Gdy piłkarze wychodzą na boisko, to spodziewam się głośnego dopingu, a tu nic się nie działo. Było jak na mszy w kościele katolickim w niedzielny poranek — mówi obrazowo.
— W Szwecji też mamy dyskusję o pirotechnice na stadionach, ale atmosfera na Allsvenskan na meczach jest niesamowita. To ultrasi, ale nie chuligani. A kibice kadry są zorganizowani w grupę Camp Sweden. Jeżdżą za kadrą Szwecji i tworzą żółtą ścianę. Jestem pewien, że we wtorek będą słyszalni — zapowiada.
Nie tylko słaby doping na PGE Narodowym go zdziwił w Warszawie. — Byłem zaskoczony, że było tyle policji wokół stadionu. Nie jestem przyzwyczajony widzieć aż tylu mundurowych, ale nie ma w tym nic złego, bo taki jest świat, a Polska jest bliżej Rosji i Ukrainy — mówi.
Zaskoczyli go in minus także nasi piłkarze. — Polska miała szczęście, że przeszła, bo Albania stworzyła więcej szans, Zieliński nie był dobry w pierwszej połowie, a Lewandowski był wtedy odcięty od piłki, ale to oni przesądzili o losach awansu — mówi.
Kontuzje liderów szwedzkiej kadry w każdej formacji
— W Szwecji jedyną gwiazdą klasy światowej jest teraz Gyokeres — dodaje. I opowiada o problemach kadry. A te są znaczące, Szwedzi stracili liderów we wszystkich formacjach, od bramkarza po atak.
— Nigdy nie spodziewałem się, że w tak kluczowym meczu o wszystko będzie tyle kontuzji — mówi Wagner.
Pierwszy problem to obsada bramki. — Niemal na pewno wystąpi Kristoffer Nordfeldt z AIK Solna, a to w Szwecji bramkarz numer cztery albo pięć. Dwaj najlepsi — Johansson i Zotterstrom — wypadli z powodu kontuzji. Wielu ekspertów uważa, że nawet w lidze szwedzkiej jest kilku lepszych golkiperów od Nordfeldta. Ale od wielu lat jest w kadrze, był w niej trzecim bramkarzem i to z powodu doświadczenia Potter na niego postawił — mówi o prawie 37-letnim zawodniku.
— Z racji wieku nie musi tak martwić się o resztę kariery. Z Ukrainą zagrał bardzo dobrze. Nie był jednak w sytuacji, gdy cała presja jest skupiona na nim — mówi Wagner.
Kolejny problem to kontuzje w obronie. Wypadł filar defensywy, Isak Hien z Atalanty Bergamo. — Nie jest to bardzo wielki problem, bo zastępujący go Startfelt z Celty zagrał bardzo dobrze z Ukrainą, ale Hien to zawodnik Atalanty, gra w niej dość dużo — mówi.
W poniedziałek okazało się, że nie zagra kolejny obrońca Eric Smith. — Smith byłby zmiennikiem Starfelta — mówi Wagner.
W tej sytuacji trybie awaryjnym powołany został Viktor Eriksson, który zagrał tylko raz w kadrze. — Miało znaczenie, że jest z Hammarby w Sztokholmie i mógł od razu pojawić się w kadrze. To jednak zawodnik na tej pozycji numer siedem, a może i dziesięć. To szalona sytuacja, najważniejsze mecze i tak wiele kontuzji — mówi.
Mikael Ishak mógłby być w kadrze
Brakuje też lidera drugiej linii, Dejana Kulusevskiego, i czołowego napastnika, Alexandra Isaka.
W tej sytuacji w ataku trener Graham Potter — poza Gyokeresem — powołał Gustafa Nilssona, który prawie nie gra w Club Brugge. W tym sezonie wystąpił w zaledwie dziewięciu meczach i ani razu nie znalazł się w pierwszym składzie. — Nilsson jest wysoki, dobry w grze głową, silny w polu karnym i ma za sobą dobre mecze w kadrze — tłumaczy decyzję Pottera.
Selekcjoner, podobnie jak jego poprzednicy, pominął Mikaela Ishaka, który nie gra w kadrze od 2022 r., choć znacznie lepiej wiedzie się w Lechu niż Nilssonowi w Brugii. — Rozmawiałem w zeszłym tygodniu z Ishakiem i mówił, że ma kontakt z jednym z liderów kadry i miał świadomość, że jest blisko powołania, ale Potter go nie wziął. Może Ishak powinien być w kadrze, ale Potter nie potrzebuje aż tylu dziewiątek — mówi.
Szwedzi mają wiele problemów, ale pod wodzą Pottera odrodzili się po fatalnych eliminacjach.
— W meczu z Ukrainą silnym punktem była defensywa. Jak Polska, gramy z trzema obrońcami bez piłki: Starfelt, Lindelof i Lagerbielke. Silnym punktem jest też mentalność i Gyokeres. Nasi piłkarze mają dużo pewności siebie po zwycięstwie nad Ukrainą. Za nimi katastrofalne eliminacje, w których zdobyli dwa punkty i ponieśli dwie porażki z Kosowem. Niesamowite, że może mimo wszystko zdołali awansować. Wygrana wszystko zmieniła. Teraz wokół kadry jest bardzo dobra atmosfera, nikt nie spodziewał się, że będą mieli taką szansę i że przy tylu kontuzjach zagrają tak dobrze — mówi.
Szwedzi zagrali bardzo defensywnie. — Szwecja miała piłkę przez 32 proc. czasu gry i dobrze się broniła, a Ukraina nie stworzyła groźnych sytuacji. Nie sądzę, by teraz też miała tak niskie posiadanie. Polska raczej postawi na kontry. Potter powie: gdy będziemy mieli okazję, to idźmy pięcioma — sześcioma zawodnikami do przodu, ale nie więcej. Zagramy pewnie z dyscypliną, by zamknąć przestrzenie. Inaczej damy wiele szans na kontry — mówi.
Rewanż za mecz sprzed czterech lat
To kolejne starcie w barażach o awans do mundialu pomiędzy Polakami a Szwedami. Cztery lata temu w Chorzowie nasz zespół wygrał 2:0. — Polska jest mniej więcej na tym samym poziomie, ale Lewandowski i Zieliński są o cztery lata starsi. Natomiast Szwecja to znak zapytania po takich eliminacjach — przyznaje.
— Poprzedni trener Jon Dahl Tomasson chciał robić rzeczy, jakich wcześniej nie robiliśmy, i wszyscy byli na niego źli — piłkarze czy media. Potter wrócił do bardzo tradycyjnego szwedzkiego podejścia do piłki. Liczy się dyscyplina, defensywa, nie atak jak u Tomassona, to fundament szwedzkiego futbolu. Poza tym Potter dużo lepiej radzi sobie z zarządzaniem zespołem jako człowiek. Nie chcę powiedzieć, że Tomasson to wariat, ale jego mentalność bardziej pasuje do Włoch czy Holandii niż do Szwecji — mówi.
— Natomiast Potter zaczął karierę trenerską w Szwecji, od prowadzenia zespołu z czwartej ligi Ostersund, z którym doszedł do Allsvenskan. To Anglik, ale w szwedzkim stylu. W zespole wszyscy są równi, zespół jest znów zespołem. Poza tym jest znany z tego, że wymyśla dla piłkarzy aktywności poza boiskiem. W klubie zawodnicy mieli naukę tańca z instruktorką i wystawiali sztuki teatralne. Z kolei na rozpoczęcie zgrupowania w Walencji zebrał drużynę przed dużym ekranem i puścił nagrane pozdrowienia dla każdego powołanego piłkarza od kogoś dla niego ważnego — trenera z czasów dzieciństwa czy od członka rodziny — opowiada o metodach selekcjonera.




