1:6, a potem koncert Mai Chwalińskiej w Roland Garros! Trzecia gwiazda ograna

Po dwóch sensacyjnych zwycięstwach na kortach Rolanda Garrosa Maja Chwalińska była pewna, że wyjedzie z Paryża z najlepszym wynikiem wielkoszlemowym w karierze. Ale teraz miało być jeszcze trudniej, bo w trzeciej rundzie rywalką dla Polki została Maria Sakkari, dziś nierozstawiona, niegdyś trzecia rakieta świata.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Greczynka to tenisistka słynąca z agresywnego, ofensywnego stylu gry, będąc zupełnie inną rywalką niż Qinwen Zheng i Elise Mertens. Turniej w Paryżu okazał się dla niej wielką szansą, bo po raz pierwszy od 2022 r. pojawiła się realna okazja do awansu do czwartej rundy.
I już od pierwszych wymian pokazywała, że nie zamierza oddawać inicjatywy ani na moment. Sakkari nie popełniała poważniejszych błędów, od początku zmuszając Chwalińską do biegania za piłką przez całą szerokość kortu. Od razu było widać, że to będzie dla Polki dużo trudniejsze wyzwanie od tych poprzednich.
Nasza reprezentantka wygrała tylko swojego pierwszego gema serwisowego, a potem Greczynka popisała się serią pięciu wygranych gemów z rzędu, wychodząc na prowadzenie po pierwszym secie 6:1. Chwalińska, co mogło zaskakiwać najbardziej, była spóźniona do piłki w zbyt wielu przypadkach. A to dawało przeciwniczce komfortowy rezultat.
Maja Chwalińska to wyszarpała!
Po przełamaniu na początku drugiego seta wydawało się, że Maria Sakkari jest na najlepszej drodze do tego, by wywalczyć awans. I od tego momentu, od stanu 2:1 dla Greczynki, zupełnie niespodziewanie to Polka wygrała aż cztery gemy z rzędu, popisując się dwoma asami serwisowymi na koniec (!). Chwalińska znów była w grze o największe zwycięstwo w karierze.
I choć seria została przerwana, to Polka nie wypuściła korzystnego wyniku z rąk, wyrównując wynik na 1:6, 6:3. Znów wszystko było w jej zasięgu, a gdy przełamała wyżej notowaną przeciwniczkę już na początku trzeciej partii, emocje wśród polskich kibiców na trybunach sięgały zenitu.
Niezwykłe emocje wzbudził gem przy stanie 1:2, gdy Maja Chwalińska wyszła ze stanu 0:40, wygrywając pięć punktów z rzędu po niesamowitej walce. A chwilę później… znów przełamała Marię Sakkari! Nad kortami Rolanda Garrosa unosił się zapach wielkiej sensacji, a trybuny żywiołowo reagowały i skandowały imię Polki.
Co ciekawe, nie było to pierwsze starcie obu tenisistek na zawodowych kortach. Wcześniej spotkały się w finale kwalifikacji do turnieju WTA 1000 w Rzymie, gdzie po trzysetowym boju lepsza była Greczynka. Teraz wszystko wskazywało na to, że to Polka weźmie rewanż na paryskich kortach.
I choć niezmiennie to Chwalińska grała z mocno obandażowanymi udami, podobnie jak w poprzednich meczach, to w końcówce spotkania ani przez moment nie było widać, że dolegają jej kłopoty zdrowotne. Przeciwnie — to Sakkari zaczynała wyglądać na zupełnie bezradną w starciu z Polką, która zaczynała turniej poza pierwszą setką rankingu.
A teraz, po największym zwycięstwie w swojej karierze, Maja Chwalińska nie tylko znajdzie się w drugim tygodniu turnieju wielkoszlemowego jako kwalifikantka, ale też awansuje na aż 74. pozycję w rankingu WTA. To gigantyczny skok dający jej awans do głównej drabinki turniejów wielkoszlemowych. A przeciwko Diane Parry lub Amandzie Anisimovej Polka nie będzie miała nic do stracenia. I na pewno nie będzie bez szans na kolejny historyczny sukces!
Maja Chwalińska — Maria Sakkari 1:6, 6:3, 6:2




