Piekło kibiców Górnika w Stambule. “Wyglądali na nieprzytomnych”

Fragment pierwszego nagrania pokazuje trybuny podczas meczu Fenerbahce z Górnikiem Zabrze zaraz po rozpoczęciu interwencji policji na sektorze gości. Jeden z funkcjonariuszy kilkukrotnie uderza kibica Górnika łokciem w głowę, który stara się ją chronić. Policjanta po pierwszych ciosach próbuje powstrzymać inny z miejscowych, ubrany po cywilnemu.
Drugie nagranie jest z zatrzymania kibiców Górnika. Policjanci wyciągają ich z trybun i prowadzą lub ciągną po ziemi do oddzielnego pomieszczenia na stadionie pod sektorem gości. Na nagraniu przyjezdni nie stawiają oporu. Zresztą, nawet gdyby chcieli, to nie bardzo mają taką możliwość. W 14. sekundzie filmiku policjanci ciągną zakrwawionego kibica, a jeden z funkcjonariuszy (w czerwonej kamizelce) kopie leżącego. Pięć sekund później kopie go inny z policjantów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoDalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Do Turcji przyleciało dwóch spottersów, czyli policjantów, którzy w Polsce odpowiadają za kontakty z kibicami i klubem. W europejskich pucharach to normalna praktyka, że przy okazji meczu policjanci z jednego kraju współpracują z funkcjonariuszami z drugiego kraju. Według nieoficjalnych informacji podczas interwencji tureckiej policji jeden z polskich spottersów ucierpiał i ma uszkodzoną rękę. Mieli mu też zabrać telefon i skasować dane z nagraniami z zatrzymania kibiców Górnika.
Czytaj nas częściej w Google
Przedstawiciele Górnika pertraktowali z gospodarzami, żeby zatrzymanych kibiców najpierw wysłać do szpitala na badania
W Stambule pojawiło się 740 kibiców Górnika. Część docierała na własną rękę, a około 600 przyleciało trzema czarterami z Katowic. Startowali o pierwszej i trzeciej w nocy. Na lotnisku w Stambule czekało na nich 15 autobusów, którymi przewieziono ich rano na plac w okolice Hagi Sophii i Błękitnego Meczetu. Spędzili tam kolejne godziny do meczu. Policja nie chciała, żeby przebywali po stronie azjatyckiej miasta w okolicy stadionu Fenerbahce, tylko zostali w jego europejskiej części. Cztery godziny przed meczem kibice mieli odjechać na stadion, ale wyjazd opóźnił się o godzinę, ponieważ policja przeszukiwała autokary.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Rozmawialiśmy z kibicami Górnika, którzy byli na sektorze gości w Stambule:
Kibic nr 1: Przed meczem czuć było napięcie. Pod stadionem policjanci witali nas: “To nie jest Europa, to jest Fenerbahce”. Problemy pojawiły się przed wejściem na stadion. Utknęliśmy, bo policja nie chciała wpuścić flag, bębnów. Przy wejściu zabierali nam powerbanki, zapalniczki, monety. To jeszcze można zrozumieć, być może kibice w Turcji rzucają takimi przedmiotami na murawę.
Ochroniarze najpierw nie chcieli wpuścić flagi Wisłoki Dębica (jej kibice przyjaźnią się z fanami z Zabrza) i trzeba było im tłumaczyć, że to nazwa klubu. Później nie chcieli przepuścić flagi ŚP. Pastor, poświęconej zamordowanemu kibicowi Górnika. Problemy pojawiły się też przy wniesieniu bębna.
Łukasz Olkowicz / newspix.pl
Kibice Górnika pod stadionem Fenerbahce
Według Turków bijatyka zaczęła się od momentu, gdy ochroniarze kazali zdjąć kibicom Górnika flagę z ogrodzenia.
Na trybunę weszły wyspecjalizowane oddziały policji Spor Şube (jednostka policji dedykowana do spraw bezpieczeństwa imprez sportowych w Turcji) i funkcjonariusze z Cevik Kuvvet (jednostka prewencji i sił szybkiego reagowania tureckiej policji).
Kibic nr 2: Policja po chwili chciała zabrać naszą flagę. Policjanci uderzali tarczami po głowach, jednego z kibiców zrzucili ze schodów.
Fani gości ruszyli ochronić flagę. To wtedy zrobiło się najbardziej gorąco, a z trybun wyprowadzono ośmiu kibiców. Dziewiątego zatrzymano w przerwie.
Kibice z trybun skontaktowali się z przedstawicielami klubu i trójka z nich przyszła do sektora gości: Michał Siara z zarządu Górnika, Daria Wollenberg (dyrektor ds. relacji z otoczeniem klubu) i Rafał Mirga (kierownik ds. bezpieczeństwa w klubie).
Przerazili się tym, co zobaczyli: Część kibiców leżała na podłodze. Od razu zaczęli sprawdzać, czy jest z nimi kontakt, bo wyglądali na nieprzytomnych.
Jeden z kibiców miał tak spuchnięte oko, że nic nie widział, drugi oczy miał podbite, trzeci z rozbitą głową wymagał interwencji lekarza. Czwarty narzekał, że ręce ma zbyt mocno ściśnięte plastikowymi trytytkami. Jeden z policjantów zorientował się, że rzeczywiście jest z tym problem i próbował ogniem przepalić trytytki, co tylko powodowało ból zatrzymanego.
Na początku wysłannicy Górnika pertraktowali z miejscowymi, żeby wypuścili zatrzymanych. Kiedy zorientowali się, że ich starania będą nieskuteczne, zależało im tylko na tym, żeby zamiast do aresztu, najpierw pojechali na badania do szpitala.
Policja zabroniła przedstawicielom Górnika Zabrze cokolwiek nagrywać
Górnik na ten mecz zaprosił Konsula Generalnego RP w Stambule. Dyplomata do współpracy z gośćmi z Polski wyznaczył wicekonsula Gabriela Siliwoniuka, zajmującego samodzielne stanowisko ds. polityki migracyjnej. Na mecz zapowiedziało się też dwóch wicekonsulów i jeden przedstawiciel naszego konsulatu.
Kiedy Siliwoniuk wybierał się na stadion, nie przypuszczał, że tej nocy i w najbliższych trzech dniach jego głównym zajęciem będzie pomoc kibicom Górnika.
Piotr Kucza / newspix.pl
Daria Wollenberg i Michał Siara
Ze stadionu zadzwonił do Wollenberg z informacją, że zaraz będzie na trybunie dla vipów z Polski. Ona wraz z Siarą i Mirgą była już w drodze na sektor kibiców Górnika po starciu z policją.
— Świetnie, ale chyba prędzej niż później będziemy potrzebowali pańskiej pomocy — rzuciła mu Wollenberg. Wicekonsul bardzo mocno zaangażował się w pomoc zatrzymanym kibicom.
Przez pierwsze pół godziny meczu byli przy nich przedstawiciele Górnika. Policjanci bardzo źle reagowali na wyciągnięte telefony, nie pozwalali niczego nagrywać.
— No recording, no recording — upominali.
Szefowi bezpieczeństwa w Górniku wytrącili z ręki telefon i prawie się z nim poszarpali. Aparat chcieli też zabrać Wollenberg, ale zaczęła im pokazywać ekran telefonu i tłumaczyć, że niczego nie nagrywa, tylko kontaktuje się z konsulem.
Łukasz Olkowicz / newspix.pl
Wóz policyjny pod stadionem Fenerbahce przed meczem z Górnikiem Zabrze
W tym samym czasie Siliwoniuk działał swoimi kanałami. Zatrzymani kibice opowiadali, że byli bici na stadionie, aż w pewnym momencie jeden z policjantów odebrał telefon. Po chwili policjanci zaczęli inaczej się zachowywać, przede wszystkim przestali bić. Być może wynikało to właśnie z interwencji polskiego konsulatu, gdy wystraszono się zachowania wobec osadzonych.
Wicekonsul próbował jak najszybciej do nich się dostać. W trakcie meczu rozmawiał z jednym z szefów bezpieczeństwa, który zaproponował mu, że będzie mógł do nich pójść w przerwie. Nie zgodził się. Do sektora gości dotarł około 35. minuty meczu, ale ośmiu aresztowanych kibiców już tam nie było. Wywieziono ich ze stadionu na komisariat.
Siliwoniuk ustalił, gdzie trafili, co nie było takie oczywiste, bo Turcy na początku nie chcieli tego powiedzieć. Wysłał do nich obecnego na meczu drugiego wicekonsula oraz tłumacza polsko-tureckiego. Był też w kontakcie z prawnikami współpracującymi z konsulatem.
Na stadionie sytuacja wciąż była napięta. Kibice obecni na trybunach dostali przez Wollenberg wskazówkę od Siliwoniuka, żeby absolutnie nie dawali się prowokować i nie zaogniali sytuacji.
Wszyscy w spokoju obejrzeli mecz do końca.
Po meczu w sektorze znów zjawiła się trójka przedstawicieli klubu. Ku ich zaskoczeniu, wymieniono policjantów, a ci nowi na służbie zachowywali się znacznie spokojniej. Siara, Wollenberg i Mirga rozstawili się na trybunach i obserwowali, czy kibice bezpiecznie opuszczą stadion.
Na fanów Górnika czekało kilkanaście autokarów. Większość pojechała w kierunku lotniska, skąd trzema czarterami wrócili do Polski. Oczywiście bez zatrzymanych kibiców.
Trzy autokary pojechały spod stadionu do europejskiej części Stambułu, żeby rozwieźć tych, którzy przylecieli na własną rękę. Do jednego z nich wsiadł wicekonsul, by pilnować, czy dojadą bez żadnych atrakcji.
Siliwoniuk pozostawał w stałym kontakcie z klubem, bo istotne było ustalenie nazwisk zatrzymanych kibiców. Około pierwszej w nocy Wollenberg wysłała mu maila z pierwszymi pięcioma nazwiskami. O 6.30 dosłała trzy kolejne nazwiska. Pół godziny później wicekonsul poinformował ją, że w nocy dziewiąty z aresztowanych sam skontaktował się z konsulatem, gdy dostał prawo do telefonu. Przekazał też, że prawnik i tłumacz jadą do osadzonych. Na miejscu był już prokurator i chciał im przedstawić poważne zarzuty — zastanawiał się nad czynną napaścią na policjantów. Jeden z nich skarżył się na ból w głowie, drugi na uszkodzoną rękę. Zatrzymanemu przypisywano pobicie ośmiu policjantów. Zarzuty były poważne.
Łukasz Olkowicz / newspix.pl
Kibice Górnika Zabrze na zbiórce w Stambule przed meczem z Fenerbahce
W tej sprawie interweniował również spotters z Polski obecny na meczu. Poinformował przełożonych w Warszawie, jak z jego perspektywy wyglądała sytuacja na sektorze i również włączył się w to, żeby kibice opuścili areszt.
Ostatecznie Turcy odstąpili od zarzutów, a kibice trafili do ośrodka dla nielegalnych imigrantów. Tam mieli czekać na samolot do Polski.
Kibic nr 3: Jednemu z aresztowanych kibiców lekarze przebadali głowę. Kiedy wyszło, że wszystko jest w porządku, po powrocie policjanci go przekopali.
Jeden z zatrzymanych kibiców do Stambułu przyleciał z Niemiec. Po meczu na miejscu został jego ojciec. Razem z konsulem zawieźli aresztowanym rzeczy, które Wollenberg z Siarą pozbierali na sektorze po ich zatrzymaniu (telefon, uszkodzone okulary korekcyjne). Do tego dostarczyli czyste ubrania, bo te z meczu były we krwi.
Po wydarzeniach na stadionie Fenerbahce przedstawiciele Górnika przygotowali 2,5-stronicowy raport dla UEFA
Na gorąco, jeszcze w Stambule, na podsumowaniu meczu z delegatem UEFA spotkali się przedstawiciele Fenerbahce i Górnika. Gospodarze złożyli trzy-czterozdaniowy opis: kibice Górnika zaatakowali na swoim sektorze turecką policję.
Ze strony Górnika powstał 2,5-stronnicowy raport wskazujący na początek interwencji policji, jej przebieg i sposób zatrzymania kibiców. Rano, dzień po meczu, wysłannicy Górnika dostali to jako dokument do akceptacji. Dodali jeszcze dwa akapity opisu zdarzeń i pismo miało trafić do UEFA.
Na klatce schodowej pod sektorem gości, gdzie policja zatrzymywała kibiców jest kamera, ale w Górniku dostali nieoficjalną informację, żeby nie liczyli na nagrania, bo zapewne w tym momencie monitoring nie działał.
Piotr Kucza / newspix.pl
Kibice Górnika Zabrze
W klubie mają za to inne nagrania z interwencji policji, zeznania świadków, że całą sytuację zaogniła próba zabrania flagi przez policję. Ważnym argumentem jest to, że nikt z zatrzymanych nie dostał żadnych zarzutów i po trzech dniach wypuszczono ich na wolność.
We wtorek UEFA ogłosiła pokutę dla Górnika za mecz w Stambule. Za “zakłócanie porządku przez kibiców” — 50 tys. euro kary oraz zakaz sprzedaży biletów na następny mecz wyjazdowy w rozgrywkach UEFA w zawieszeniu na dwa lata.
“Klub wystąpił z prośbą o przedstawienie interpretacji nałożonej kary i będzie się od niej odwoływał” — poinformowała na platformie X Paulina Laby, rzecznik prasowy Górnika.
— Będziemy walczyć do upadłego w tej sprawie temacie — zapowiada Siara z zarządu Górnika.
UEFA wysyła na rewanż Delegata ds. bezpieczeństwa. Chodzi o długą przerwę Górnika w pucharach
Rewanż w Zabrzu obejrzy ponad 28 tys. widzów. Zabraknie kibiców Fenerbahce, których obowiązuje zakaz za poprzedni sezon. Spodziewanych jest za to około 200-250 oficjeli ze Stambułu. Według norm 75 vipowskich biletów dla gości jest darmowych, a 125 można dokupić. Przedstawiciele Fenerbahce poprosili o zakup kolejnych 50 wejściówek. W skład ich delegacji wejdą szefowie klubu, sponsorzy czy pracownicy ambasady tureckiej w Polsce.
UEFA przyśle na ten mecz Delegata ds. bezpieczeństwa. Nie ma to związku z zadymą w Stambule, bo taki wysłannik i tak by się na Śląsku pojawił. To wynika z długiej nieobecności Górnika w europejskich pucharach. Zabrzanie wracają do Europy po ośmiu latach, zagrają w eliminacjach Ligi Mistrzów. Takiego wydarzenia w Zabrzu dawno nie było. Delegat będzie przyglądał się, jak klub poradzi sobie z organizacją meczu, jak jest do niego przygotowany.
Pod lupą znajdą się również Turcy — czy kibice Fenerbahce nie wykupili biletów na miejsca dla gospodarzy.
Po stambulskich wydarzeniach w Górniku są zdeterminowani, żeby pokazać, jak powinna wyglądać organizacja meczu. Jego zabezpieczenie traktują priorytetowo.
DARIUSZ HERMIERSZ / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Lukas Podolski
W piątek kibice Górnika wrócili do domów, a powrotne bilety sfinansował Lukas Podolski. Na pamiątkowym zdjęciu tej ósemki, która właśnie wróciła do kraju, radość miesza się jeszcze z niepewnością. Uśmiechami starają się przykryć ostatnie trzy dni. Najwięcej zdradza kolor pod oczami niektórych. Dominuje mocny fiolet — dwóch ma podbite oczy, trzeci chodzi w okularach przeciwsłonecznych, bo akurat na jego twarzy widać zbyt wiele.
W poniedziałek inny z poszkodowanych w Stambule kibiców poinformował klub, że z powodu obrażeń nie jest w stanie przyjść na rewanż. Chce przepisać bilet, by ktoś inny z niego skorzystał.




