Szalone sceny w Chicago, Lewandowski bohaterem. Historyczny wyczyn Polaka

Nie takiego początku swojej przygody z USA oczekiwał Robert Lewandowski. Debiut kapitana reprezentacji Polski w Chicago Fire został odwołany z powodu ogromnego zanieczyszczenia powietrza wywołanego pożarami lasów w Kanadzie.
Pierwsze dwa mecze w lidze MLS zakończyły się porażkami. W debiucie Lewandowskiego Chicago Fire przegrał 2:3 z Interem Miami. Kilka dni później zespół Polaka uległ 1:3 New York City FC. “Lewy” w swoim premierowym spotkaniu rozegrał 62 minuty. Dość nieoczekiwanie, starcie z nowojorczykami Polak rozpoczął na ławce, pojawiając się na murawie w przerwie.
Po dwóch meczach na wyjeździe Lewandowski wreszcie miał okazję, by zaprezentować się przed publiką w Chicago. Do “wietrznego miasta” przylecieli bowiem piłkarze Charlotte FC. Dla kapitana reprezentacji Polski była to trzecia okazja, by zanotować w barwach Chicago Fire premierowego gola oraz pierwszy triumf.
Pierwszy domowy mecz i od razu przełamanie. Polak rozpoczął strzelanie w MLS
Zgodnie z oczekiwaniami kibiców Lewandowski rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Trudno się dziwić, krótki rzut oka na trybuny mówił wszystko – to kapitan reprezentacji Polski był główną gwiazdą wieczoru. Na Soldier Field roiło się od kibiców odzianych w polskie barwy bądź koszulki klubu z Chicago opatrzonymi nazwiskiem Polaka, wyczekujących na debiut “Lewego” w domowym meczu ich drużyny.
Od pierwszych minut taktyka gospodarzy była bardzo wyraźna. Pomocnicy za każdym razem starali się szukać podaniami najbardziej wysuniętego Lewandowskiego. Grający teoretycznie wspólnie z Polakiem w ataku Robin Lod bardzo często odgrywał rolę ofensywnego pomocnika.
Pierwsze dwie próby strzałów na bramkę Charlotte oddał Jonathan Bamba. Lewy skrzydłowy gospodarzy najpierw nieumiejętnie przyjął piłkę w polu karnym, a kilka minut później próbował zaskoczyć rywali zablokowanym ostatecznie uderzeniem z dystansu. W odpowiedzi zza pola karnego bardzo mocno spudłował Pep Biel.
Chwilę później hiszpański skrzydłowy był już bezbłędny. Biel zszedł do środka, wymienił podanie z Idanem Toklomatim, z łatwością uciekł rywalom i uderzeniem z ostrego kąta pokonał spóźnionego Chrisa Brady’ego. Radość przyjezdnych trwała jednak bardzo krótko.
Do akcji wkroczył bowiem Robert Lewandowski. Akcję bramkową zapoczątkowało długie podanie w pole karne w kierunku Philipa Zinckernagela. Duńczyk zgrał futbolówkę do ustawionego na16 metrze “Lewego”. Polak pomimo asysty przeciwnika zdołał zyskać odrobinę miejsca. Mocnym, płaskim uderzeniem przy lewym słupku Lewandowski pokonał bramkarza Charlotte, strzelając tym samym swojego pierwszego gola w historii występów w Chicago Fire.
Niewiele zabrakło, by w 24. minucie “Lewy” zanotował dublet. Na mocne uderzenie z dystansu zdecydował się Zinckernagel. Strzegący bramki gości Kristijan Kahlina odbił piłkę przed siebie, lecz ostatecznie zdołał się pozbierać i wygarnął futbolówkę wprost spod nóg nacierającego Polaka.
Dwanaście minut później Polak nie zdołał przeciąć mocno dogranej piłki przez Loda. Po stronie gości zdecydowanie najgroźniejszym zawodnikiem był Biel. Tuż przed przerwą Hiszpan ponownie spróbował swoich sił. Po mocnym strzale zza pola karnego piłka nieznacznie poszybowała nad bramką. Ostatecznie jednak oba zespoły schodziły na przerwę przy remisie 1:1.
Porto z pierwszym tytułem w tym sezonie. Radość zmącił uraz Jana Bednarka
Robert Lewandowski bohaterem Chicago. Przełamanie po dublecie “Lewego”
Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od obiecującej próby Bamby. W 57. minucie Lewandowski był bliski asysty. Chicago wyszło z szybką kontrą, a Polak zagrał prostopadłe podanie do Zinckernagela. Duński pomocnik pokusił się o strzał z ostrego kąta, lecz nie był w stanie przechytrzyć golkipera przyjezdnych.
W odpowiedzi po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Chicago Morrison Agyemang strzelał z półwoleja w kierunku bramki. Strzał własnym ciałem zablokował jednak jeden z defensorów gospodarzy. Chwilę później po raz kolejny zza pola karnego próbował Biel.
W 68. minucie po raz kolejny dał o sobie znać instynkt strzelecki Lewandowskiego. Polak wbiegł w pole karne, otrzymał podanie od Loda, zdołał opanować futbolówkę i pomimo asysty Morrisona strzelił drugiego gola w tym spotkaniu. Chicago Fire wyszło tym samym na prowadzenie 2:1.
Drugi celny strzał Lewandowskiego w tym spotkaniu okazał się rozstrzygający. Chicago Fire zdołało przetrwać napór przeciwnika i po dwóch porażkach z rzędu wygrywa po raz pierwszy od zawieszenia rozgrywek MLS ze względu na tegoroczne mistrzostwa świata. Triumf 2:1 nad Charlotte jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi wyzwaniami.
Po tym spotkaniu kibiców czeka przerwa w rozgrywkach MLS. Przed Chicago Fire trzy spotkania w ramach Leagues Cup – rozgrywek, w których oprócz drużyn z amerykańskiej ligi biorą udział również najlepsze kluby z Meksyku. W przeciągu tygodnia “Lewy” i spółka zagrają z Necaxą (7 sierpnia), Santosem (10 sierpnia) oraz Cruz Azul (14 sierpnia).
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas




