Hurkacz już po meczu w Challengerze. 6:1 i zwrot. Siódma porażka z rzędu

Występ Huberta Hurkacza podczas turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells nie przyniósł przełomu dla naszego reprezentanta. Wrocławianin odpadł już w pierwszej rundzie, po dwóch tie-breakach z Aleksandarem Kovaceviciem. Dla Polaka była to już piąta singlowa porażka z rzędu, a łącznie szósta przegrana, biorąc pod uwagę także deblowy start w Rotterdamie. 29-latek miał pewne zabezpieczenie na wypadek słabego rezultatu na terenie Kalifornii. Półfinalista Wimbledonu 2021 zgłosił się do rozgrywek ATP Challenger 175 w kurorcie Cap Cana.
Hurkacz wykorzystał tę furtkę i udał się na Dominikanę, w poszukiwaniu formy, jaką brylował w pierwszych dniach stycznia. Dla Wrocławianina to premierowy występ na tym szczeblu rozgrywek od 2019 roku, kiedy to rywalizował przed własną publicznością w Poznaniu. Początkowo Hubert miał wystartować w Cap Cana tylko w singlu. Później okazało się jednak, że dostał także dziką kartę do gry podwójnej. Wrocławianin utworzył team z… Mateuszem Terczyńskim, czyli naszym kapitanem z rozgrywek United Cup, a ponadto swoim przyjacielem i jednym z trenerów. Na “dzień dobry” trafili na duet Daniel Cukierman/Trey Hildebrand.
ATP Challenger Cap Cana: Hubert Hurkacz zagrał w deblu z Mateuszem Terczyńskim
Początek spotkania przebiegał po myśli serwujących. Pierwszy break point pojawił się dopiero w siódmym gemie, przy podaniu Terczyńskiego. Przy decydującym punkcie Mateusz oddalił jednak zagrożenie świetnym serwisem na ciało. Niestety, kilka minut później rywale dopięli już swego. Wywalczyli breaka do 30 i przy stanie 5:4 mogli zamykać partię. Cukierman oraz Hilderbrand wykonali swoje zadanie, triumfując 6:4 w premierowej odsłonie.
Pierwsze minuty drugiej części pojedynku nie zwiastowały tego, co miało nadejść dalej. W gemie otwarcia oraz w trakcie trzeciego rozdania polski duet musiał walczyć o utrzymanie podania poprzez grę w decydującym punkcie. Mimo to dwukrotnie oddalili zagrożenie i po zmianie stron doczekali się premierowego przełamania. To był kluczowy moment dla dalszych losów partii. Ostatecznie Hurkacz i Terczyński wygrali ją 6:1, zgarniając pięć “oczek” z rzędu.
O losach awansu do ćwierćfinału decydował zatem super tie-break. Na początku decydującej rozgrywki nie obserwowaliśmy w ogóle mini przełamań. Pierwszy taki “break” nastąpił dopiero w trakcie dziesiątej akcji. Mateusz zanotował nieczyste zagranie przy siatce i sytuacja zaczęła się komplikować. Rywale wyszli ze stanu 3-4 na 9-4, dzięki czemu przejęli kontrolę nad widowiskiem. Daniel oraz Trey wykorzystali drugiego meczbola, ostatecznie triumfując 6:4, 1:6, 10-5.
Hubert ma już zatem za sobą przetarcie przed singlową rywalizacją. Z racji rozstawienia z “4”, Wrocławianin posiadał wolny los w pierwszej rundzie. Przystępuje zatem do gry pojedynczej od drugiej fazy. Tam czeka go potyczka z Mattią Belluccim. Dla naszego reprezentanta stawką meczu z Włochem będzie awans do ćwierćfinału ATP Challenger 175 Cap Cana i przerwanie złej passy. Hurkacz ma szansę na premierowe zwycięstwo w spotkaniu od Australian Open. Zobaczymy czy na Dominikanie uda się 29-latkowi wrócić na dobrą ścieżkę w singlu.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas




