6:0! Maja Chwalińska wyrzuca mistrzynię olimpijską z Roland Garros!

Trzy mecze, trzy zwycięstwa i ani jednego straconego seta. Tak prezentował się bilans Mai Chwalińskiej (114. WTA) w kwalifikacjach do Roland Garros. Polka pokazała się ze świetnej strony, a największe problemy dopiero w finale sprawiła jej Suzan Lamens. Mimo wszystko po raz pierwszy w karierze udało jej się awansować do głównej drabinki właśnie tych wielkoszlemowych zawodów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
I od samego początku miała sporego pecha! Po losowaniu okazało się bowiem, że w pierwszym meczu zmierzy się z Qinwen Zheng (56.). Chinka jeszcze nie tak dawno była w czołówce światowego tenisa, a jej spadek w rankingu wynika w dużej mierze z dłuższej absencji spowodowanej problemami ze zdrowiem. Wciąż jednak jest ona bardzo mocną zawodniczką, a w dodatku mistrzynią olimpijską właśnie z Paryża.
4:1, a potem kłopoty. 4:4 i ten finisz Mai Chwalińskiej!
Dlatego Chwalińska zdecydowanie nie była faworytką. Zaczęła jednak rewelacyjnie! Już w trzecim gemie udało jej się przełamać przeciwniczkę i wyjść na prowadzenie 3:1. Widać było gołym okiem, że Zheng nie jest w najlepszej dyspozycji i nie będzie to tak jednostronne spotkanie, jak niektórzy się spodziewali. Od stanu 4:1, Chinka zaczęła jednak wracać i odrabiać straty. Udało jej się nawet zdobyć breaka.
To pozwoliło jej doprowadzić do remisu 4:4. Gdy wydawało się, że Polka będzie mieć kłopoty, znów wzięła sprawy w swoje ręce! Najpierw wygrała przy swoim podaniu, wychodząc na prowadzenie 5:4, a potem przełamała rywalkę i wygrała pierwszego seta 6:4. Absolutna sensacja zaczęła wisieć w powietrzu! Szczególnie że druga partia tego pojedynku również zaczęła się kapitalna dla 114. rakiety świata.
Tak grała w pierwszym secie Chwalińska
Mistrzyni olimpijska wyrzucona z Roland Garros! Maja Chwalińska triumfuje!
Pierwszy gem szybko wpadł na jej konto i w drugim zobaczyliśmy powtórkę z rozrywki. Chwalińska od razu przełamała Zheng i szybko wyszła na prowadzenie 2:0. Mistrzyni olimpijska ewidentnie nie radziła sobie ze świetnie dysponowaną Polką i nie mogła znaleźć na nią żadnego sposobu. A dodatkowo nie pomagał lejący się z nieba żar. Temperatura i słońce powodują, że wysiłek zawodników i zawodniczek jest jeszcze większy.
Przy wyniku 3:0 dla 114. rakiety świata, jej przeciwniczka skorzystała z dłuższej przerwy medycznej ze względu na problemy z lewą stopą. Od razu potem dała się przełamać i Chwalińskiej brakowało już tylko dwóch gemów, aby wygrać całe spotkanie. Z każdą kolejną minutą Chince było coraz trudniej, a to sprawiło, że Polka bez większych problemów zakończyła drugiego seta wynikiem 6:0.
Ten wynik to gigantyczna sensacja na kortach Rolanda Garrosa. Mało kto spodziewał się, że Chwalińska będzie w stanie wyeliminować Zheng, a jednak to zrobiła. Teraz czeka ją druga runda. W niej zagra ze zwyciężczynią spotkania Tatjana Maria (54.) kontra Elise Mertens (21.). Ponownie Polka nie będzie faworytką, ale jedną niespodziankę w Paryżu już sprawiła, dlatego kolejnej nie można wykluczyć.




